Articles by wytumaje

Kazachstan

Kazachstan. My kontra step.

Pod osłoną nocy pojawiliśmy się w Kazachstanie. Nie wiedzieliśmy nawet dokładnie, która jest godzina. W Aktau mieliśmy zatrzymać się u Aigerim, jednak jedyne co posiadaliśmy to jej numer telefonu. Postanowiliśmy poczekać, aż wstanie słońca. Fakt, że jesteśmy zmęczeni i zmarznięci, to jeszcze nie powód, by kogoś niepokoić po nocy. Trzeba było tylko znaleźć jakieś miejsce, żeby przekoczować te parę godzin. Stacja benzynowa, jakaś altanka. Wystarczy, żeby schronić się od wiatru. Starszy pan z obsługi nie…

Azerbejdżan

Krótka historia o tym, jak złapaliśmy prom z Baku do Aktau.

Na temat połączenia promowego Baku – Aktau (obecnie Alat – Aktau) w sieci krążą legendy. Z jednej strony opinie, że łatwiejszą opcją na przedostanie się z Azerbejdżanu do Kazachstanu jest teleportacja, niż złapanie promu, z drugiej, że sprawa jest dziecinnie prosta. Również zdania na temat samego rejsu oraz warunków panujących na pokładzie statku są podzielone. Dla jednych to komfortowa wycieczka, pełna przygód, dla innych – szkoła przetrwania. Jak było w naszym przypadku?

Azerbejdżan

Co słychać w Azerbejdżanie? (+obowiązek meldunkowy)

Azerbejdżan udało nam się zaledwie liznąć. Przejechaliśmy 400 kilometrów wzdłuż wybrzeża Morza Kaspijskiego, od Astary do Baku. Mimo naszych obaw, na granicy nikt nie pytał o armeńską pieczątkę w paszporcie, a produkty na półkach sklepowych okazały się nie być trzykrotnie droższe niż w Iranie, jak zdążyliśmy usłyszeć parokrotnie przed wjazdem do kraju. W końcu chusta wylądowała na dnie sakwy, a nasze języki zaczęły kaleczyć język rosyjski, co raz opowiadając zaczepiającym nas ludziom cośmy za jedni.

Iran

Pożegnanie z Iranem.

Trochę się zasiedzieliśmy. To prawda. Nie żałujemy jednak żadnego dnia spędzonego na Keshmie i trzeba przyznać, że do ostatniej chwili zastanawialiśmy się czy jeszcze trochę nie przedłużyć naszego pobytu na wyspie. Jeżeli mielibyśmy kilka lat mniej (nie żebyśmy się czuli staro, ale skoro mamy wrócić przed 30-stką…), to w ogóle nie byłoby tematu i pewnie siedzielibyśmy jeszcze dobre pół roku.

Iran

Hormoz. Wyspa w kolorze marzeń i wolności.

Nie wiem czy to bajeczna paleta kolorów, którą został pomalowany krajobraz czy może wyjątkowi ludzie, z którymi przyszło nam odwiedzić Hormoz sprawili, że wycieczka na tą wyspę pozostanie na długo w mojej pamięci. Cudownie rozgwieżdżone niebo nad nami, mieniący się srebrnymi drobinkami piasek pod nami i my – dźwiękami gitary delikatnie kołysani do snu – po środku. Jak niewiele potrzeba do szczęścia.

Azerbejdżan

Jak aplikować o azerską, kazachską i uzbecką wizę w Teheranie (luty 2016).

Chyba najmniej przyjemną i najbardziej stresującą rzeczą podczas podróży jest proces aplikowania o wizy. Mi na samą myśl o wizycie w ambasadzie, wypełnianiu wniosków wizowych oraz kilkudniowym trwaniu w niepewności, robi się słabo. Zazwyczaj okres pomiędzy aplikowaniem o wizę, a jej odbiorem wypełniony jest fatalistycznymi myślami i układaniem miliona planów awaryjnych, na wypadek gdybyśmy upragnionej naklejki nie dostali.

Iran

Kilka powodów, dla których warto odwiedzić Keszm.

Keszm (Qeshm) jest największą irańską wyspą w Zatoce Perskiej i cieśninie Ormuz. Jej długość wynosi 135 kilometrów, a całkowita powierzchnia to 1491 km2. Na wyspie znajduje się 59 miasteczek oraz wsi, w których żyje około 120 tysięcy mieszkańców. Keszm, największe miasto na wyspie, ulokowany jest na najbardziej wysuniętym na wschód punkcie, a jego odległość od położonego na lądzie Bandar Abbas wynosi 22 kilometry.

Iran

Autostopem ku Zatoce Perskiej.

Planowaliśmy, że odcinek Shiraz – Bandar Abbas przejedziemy autobusem, by móc dłużej cieszyć się urokami miasta Hafeza oraz przy okazji przedłużyć naszą wizę. Jako, że Shiraz nie przypadł nam aż tak bardzo do gustu, a panowie z posterunku policji imigracyjnej odesłali nas do Bandar Abbas (tutaj więcej o naszych perypetiach wizowych w Iranie) postanowiliśmy nieco skrócić nasz pobyt. Na terminalu autobusowym zawzięcie targowaliśmy się o korzystną cenę za rowery oraz gwarancję, że jeżeli wykupimy bilety…

Iran

W oparach opium. Pasargady, Persepolis i Shiraz.

Z góry założyliśmy, że nie ma co się silić na udawanie, że bardzo nam się pedałować z Szahrezy do Shirazu. Tym bardziej, że czas nas trochę gonił, a po drodze do zobaczenia mieliśmy jeszcze dwa miejsca, Pasargady oraz Persepolis. Postanowiliśmy, że spróbujemy pokonać ten odcinek autostopem, by potem niespiesznie móc odkrywać uroki perskiej historii.

Iran

Autostop w Iranie? No problem mister.

Po przejechaniu kolejnych pustynnych kilometrów zaczynamy powoli podawać w wątpliwość sens pedałowania za wszelką cenę. Dni lecą, a my zamiast poznawać ludzi, zwiedzać ciekawe miejsca gapimy się na piasek i kamienie. Fajnie by było powiedzieć na koniec „przejechaliśmy to wszystko na rowerze”, ale z drugiej strony, jeżeli w tym momencie nie sprawia nam to do końca frajdy, to po co się męczyć?