Pedałowanie w ramadanie.

glowne

Tak się akurat wydarzyło, że nasz pobyt w Turcji zbiegł się w czasie z ramadanem (tur. ramazan), czyli dziewiątym miesiącem kalendarza muzułmańskiego. Podczas ramadanu od świtu do zmierzchu muzułmanów powyżej 10 roku życia obowiązuje ścisły post, który obejmuje zakaz spożywania pokarmów, napojów, palenia tytoniu, uprawiania seksu. My muzułmanami nie jesteśmy, przestrzegać postu nie musieliśmy, jednak przez wzgląd na szacunek dla innej wiary oraz przede wszystkim głodnych, spragnionych ludzi dostosowaliśmy się nieco do panujących reguł. Przynajmniej publicznie.

Głodni i spragnieni.

Ramadan każdego roku przypada 11 dni wcześniej, niż roku poprzedniego i trwa 30 dni. W tym roku obejmował daty od 18 czerwca do 16 lipca, czyli czas gdy jest gorąco. I tak jak jeszcze potrafię zrozumieć zakazy związane z jedzeniem, paleniem czy uprawianiem seksu, tak zakaz picia, chociażby wody jest dla mnie nieco absurdalny. Jednak nie mnie to oceniać, więc do rzeczy. Gdybym była głodna i spragniona, z pewnością nie chciałabym przyglądać się jak ktoś na moich oczach pije zimniutką colę i zajada kebabem, więc stwierdziliśmy, że spożywanie czegokolwiek na oczach innych ludzi ograniczymy do minimum. Szczególnie na terenach wiejskich, gdzie ludzie bardziej restrykcyjnie podchodzą do przestrzegania postu niż w miastach. Jadąc na rowerach i tak wzbudzamy w niektórych miejscach niemałą sensację i nasza obecność nigdy nie ucieknie uwadze miejscowych, po co więc dodatkowo ściągać na siebie ciekawskie spojrzenia. Tak więc piliśmy zazwyczaj gdzieś przy drodze, nigdy po wjeździe do miasteczka lub wsi, śniadania jadaliśmy najczęściej w namiocie, a kolację po zachodzie słońca. Najwięcej kombinowania było z posiłkiem w ciągu dnia, podczas długiej przerwy, którą zwykle robimy w czasie największych upałów. Misja zwykle wyglądała tak: znaleźć jakieś ustronne miejsce i zjeść w miarę szybko. Nie zawsze nam się udawało, ale nie mieliśmy nigdy żadnych nieprzyjemności z tym związanych. Niejednokrotnie zdarzało nam się, że ktoś nas zapraszał na czaj i wręcz dawał do zrozumienia, że nas post nie obowiązuje. W typowo turystycznych miejscowościach, można nawet nie zauważyć że panuje ramadan, życie toczy się normalnym tempem, a restauracje są tak samo zapełnione, jak w pozostałych miesiącach.

IMGP7182

IMGP7197

Ulubione słowa.

Muzułmanie w czasie ramadanu spożywają zazwyczaj dwa posiłki: suhur i iftar. Iftar jest pierwszym posiłkiem, jadanym po zachodzie słońca. W większych miastach moment, w którym oficjalnie można rozpocząć ucztowanie, ogłaszany jest głośnym wystrzałem w powietrze (będąc blisko źródła można się nieźle wystraszyć ). Obserwując Turków krzątających się podczas przygotowań do wieczornego posiłku, trochę nerwowych ale jednocześnie bardzo podekscytowanych, spoglądających co chwila na zegarki, od razu nasuwało mi się skojarzenie do dzieciaków wyczekujących pierwszej gwiazdki w wigilię Bożego Narodzenia, po której można zasiąść do uroczystej wieczerzy (i rozpakować prezenty). I tak jak przy wigilijnym stole powinno tradycyjnie znaleźć się miejsce dla zbłąkanego wędrowca, tak również Turcy chętnie zapraszają gości do wspólnego celebrowania. Zdarzyło nam się parokrotnie dostać takie zaproszenie, zazwyczaj od pracowników stacji benzynowych. Nawet jakbyśmy chcieli, nie dało się wykręcić. Tak samo jak „wyjść” głodnym. Raczej jasne, że jeżeli ktoś pości cały dzień, to wieczorem ma smaka na wszystko. Nasi gospodarze zawsze dbali o to żeby jedzenia było pod dostatkiem i żeby na stole znalazły się najlepsze frykasy.

IMGP7216

IMGP7253

IMGP7994
Nadchodzi iftar i wszyscy jedzą. Rodziny zasiadają w domu przy stole, a pracownicy porzucają na chwilę swoje obowiązki, by przed lokalami, sklepami, stacjami czy na ich zapleczu zjeść wspólny posiłek. W ciągu dnia zmęczeni głodówką ludzie, po zmroku – wraz z iftarem – ożywają. Po wspólnym posiłku wychodzą na miasto, do parku, na spacer czy knajpy, spotykają się ze znajomymi. Na ulice wylewają się tłumy ludzi, gdzie życie toczy się do późnych godzin nocnych. Zapewne niektórzy kładą się dopiero, gdy zjedzą suhur, czyli ostatni posiłek przed wschodem słońca, który rozpoczyna kolejny dzień postu. Tych którzy smacznie śpią, wybudzać i przypominać o posiłku mają bębniarze. Nas osobiście, udało im się wybudzić tylko raz. Również raz wybudzał nas ze snu Hilal, u którego nocowaliśmy, ale to tylko na Piotrka życzenie, gdyż ten wymyślił sobie, że wstanie o 3 w nocy by towarzyszyć Turkowi w posiłku.

O: Serio chcesz wstawać o 3 w nocy i jeść?
P: No jasne. Raz że jestem zawsze głodny, dwa – to będzie na pewno ciekawe przeżycie kulturowe.
O: Jak tam chcesz. Tylko mnie nie budź, ja zamierzam spać.

Piotrek na pewno chęci miał dużo, jednak nocne pukanie do drzwi naszego pokoju przebudziło go tylko na tyle, by dać mu siłę przewrócić się na drugi bok.
IMGP8009

IMGP8020

IMGP8027

Post kontra rzeczywistość.

Wiadomo zasady zasadami, a gdy przychodzi do konfrontacji z rzeczywistością okazuje się, że wielu Turków podchodzi do przestrzegania postu wybiórczo. Jedzenia można sobie jeszcze odmówić, ale papieroska czy tradycyjnego czaju już trudniej. Inaczej ma się podobno sprawa w Iranie, gdzie za publiczne spożywanie czegokolwiek można zostać aresztowanym. Nie wiem ile w tym prawdy, ale pedałując podczas Ramadanu, dwukrotnie zdarzyło nam się słyszeć od Irańczyków, że dobrze, że akurat ten czas spędzamy w Turcji, a nie w ich ojczyźnie.
IMGP8074

IMGP8078
Ciekawostki:
• Turcy w czasie ramadanu dużo śpią. W sumie nie ma nic w tym dziwnego, w końcu poszczący człowiek nie ma siły, a jest to również dobry sposób na zabicie myśli o jedzeniu.

G: Ramadan jest zabawny.
O: Dlaczego? (z niedowierzaniem)
G: Idę do pracy, po pracy śpię, wstaję by zjeść i znowu idę spać. I tak w kółko.

• Turcy poszczący w ciągu ramadanu nie chudną, a wręcz przeciwnie – przybierają na wadze. To czego nie zjedzą za dnia, nadrabiają po zachodzie słońca. Nie od dziś wiadomo, że nocne podjadanie nie służy dobrej sylwetce.
• Iftar tradycyjnie rozpoczyna się łykiem wody i suszonym daktylem. Ciekawostką jest fakt, że Piotrek który przez całe życie nie lubił daktyli, nagle jest ich smakoszem.
• W miastach ustawione są namioty, w których podczas iftaru rozdawane są posiłki. Znajomi muzułmanie mówili, że bez problemu możemy się tam żywić po zmroku. Mieliśmy nawet chęci, żeby któregoś dnia spróbować, ale finalnie nie wyszło, przez wzgląd na to że głównie śpimy poza miastami.
• Po zakończeniu Ramadanu, następuje Bajram, czyli trzydniowe święto obchodzone z tejże okazji. Jest to czas w którym muzułmanie odwiedzają bliskich, jedzą, świętują, a dzieciaki chodzą po domach i zbierają cukierki.

  • Paweł Turzański

    dawajcie tam radę !! :-) oby tak dalej

  • Joanna Owczarzak

    Piotrula zmienia upodobania jak szalony jeszcze trochę i smakoszem bananów zostanie!! :) pięknie sobie radzicie, ściskamy Was mocno z okropnej chmurzastej wyspy :)