Wiza do Iranu w Trabzonie.

iran_flaga

Czasy świetności, kiedy to irańską wizę w Trabzonie można było dostać praktycznie od ręki niestety minęły. Dobrze, że czasem spotyka się w drodze innych ludzi, trochę rozmawia, bo mało brakowało a pojechalibyśmy do Trabzonu bez kodu autoryzacyjnego (numeru referencyjnego) i wyszli z konsulatu z miną taką jak jeden Niemiec, którego tam spotkaliśmy. Człowiek co jakiś czas sprawdza nowinki w sprawie regulacji wizowych, ale tym razem trochę zaspaliśmy, a może chcieliśmy wierzyć, że w Trabzonie nadal dzieją się cuda. Sami z własnego doświadczenia wiemy, że aktualne i sprawdzone informacje są bardzo ważne, więc dorzucamy również od siebie małą cegiełkę w ogromie tych wszystkich, które dostępne są już w sieci.

Wiza do Iranu w Trabzonie – teoria i praktyka.

Krok 1: Kontaktujemy się mailowo z agencją pośrednictwa wizowego, która pomoże nam w uzyskaniu kodu autoryzacyjnego do wizy. Agencja przysyła nam formularz, który wypełniamy i odsyłamy wraz ze skanem pierwszej strony paszportu. Otrzymujemy numer konta bankowego, na który przesyłamy należność i czekamy określoną ilość dni (zazwyczaj agencje zastrzegają sobie okres 7-10 dni roboczych).

Nam polecono agencję key2persia, znaleźliśmy na jej temat wyłącznie pozytywne opinie, więc zdecydowaliśmy skorzystać z jej usług. Po nawiązaniu kontaktu z agencją, kolejnego dnia odezwała się do nas jedna z pracownic (Zahra), która poinstruowała nas jak będzie wyglądała cała procedura. Poprosiła o wypełnienie i przesłanie formularza (dostępnego na ich stronie) wraz ze skanem pierwszej strony paszportu oraz podanie informacji jakim środkiem transportu będziemy się poruszać. UWAGA: jeżeli podróżujemy rowerem/autostopem to nie należy nigdy, ale to nigdy przyznawać się do tego, gdyż nasze szanse otrzymania wizy spadną prawdopodobnie do zera. Po wysłaniu formularza i skanu, otrzymaliśmy dane do przelewu (w tytule nie wpisywać słów typu: „Iran, Iranian visa”, gdyż przelew zostanie automatycznie odrzucony) oraz informację, że od daty otrzymania przez agencję przelewu, 10 dni roboczych zajmie im wystruganie dla nas numeru referencyjnego. Opłata wynosiła 30€ od osoby. Wykonaliśmy przelew o czym poinformowaliśmy Zahrę i jednocześnie poprosiliśmy, żeby dała nam znać, gdy kwota pojawi się na ich koncie (żebyśmy wiedzieli jak sobie planować nasz pobyt w Turcji). Przez 5 dni nie dostaliśmy żadnej informacji, więc znów napisaliśmy grzecznego maila z zapytaniem o nasz przelew. Bez odzewu. Kolejne 7 dni później ( już zaczęliśmy się zastanawiać nad aplikowaniem jeszcze raz przez inną agencję :D) otrzymaliśmy maila z numerem referencyjnym. Nie wiemy, kiedy dostali przelew, ale od daty wykonania przez nas przelewu do otrzymania numeru referencyjnego minęło mniej niż 10 dni, więc z umowy się wywiązali  WAŻNE: numer referencyjny jest ważny 30 dni i w tym czasie należy aplikować o wizę.

Krok 2: Po otrzymaniu na skrzynkę mailową kodu autoryzacyjnego, musimy odczekać około 3 dni zanim pojawi się on w systemie podanego przez nas konsulatu/ambasady. Jeżeli nasz numer widnieje w komputerku możemy aplikować o wizę. Dostajemy do wypełnienia formularz wizowy oraz zapisaną na kartce kwotę, którą należy uiścić w banku. Do konsulatu wracamy z kompletem następujących dokumentów:
• Paszport
• Kopia pierwszej strony paszportu
• Kopia strony, na której widnieje turecka pieczątka
• Kopia ubezpieczenia podróżnego
• Kwit z banku potwierdzający opłacenie wizy (obywatele Polski 50€)
• Wypełniony wniosek wizowy
• 2 zdjęcia (kobiety w chuście zakrywającej włosy i szyję)

W momencie, gdy otrzymaliśmy na skrzynkę mailową maila z agencji z numerem referencyjnym przebywaliśmy około 70 kilometrów od Trabzonu. Po odczekaniu 3 dni, poprosiliśmy naszego gospodarza Hasana, by ten przedzwonił do konsulatu z zapytaniem czy nasz numer widnieje w ich systemie. Pracownica konsulatu zanotowała numer i powiedziała, żeby oddzwonić kolejnego dnia. Ton jej głosu zdaniem Hasana wskazywał jednak na to, że powinniśmy się tam udać osobiście. Dzień później o godzinie 9:00 stawiliśmy się u bram konsulatu. Pracownica konsulatu bez żadnych wyjaśnień kazała usiąść i czekać. Po 15 minutach przeznaczonych na parzenie herbaty, gapienie się w komputer i inne ważne sprawy poinformowała, że owszem mają nasz numer referencyjny, po czym dała formularze wizowe, świstek z kwotą do opłacenia i kazała wrócić z wszystkimi potrzebnymi dokumentami. Zdjęcia zrobiliśmy u fotografa po drugiej stronie ulicy (wywołanie 5 minut), kserokopię dokumentów w sklepie rtv agd również po drugiej stronie ulicy (pracownicy patrzyli na nas trochę dziwnie, ale jak to pomocni Turcy – ksero zrobili i nie chcieli za to złamanego grosza). W banku również nie było problemu, pokazaliśmy tylko nasz kwitek i miła pani za okazaniem dowodów zrobiła co trzeba, my tylko musieliśmy się na druczku podpisać. Nie pobrano od nas żadnej opłaty bankowej z tytułu owej transakcji. Wróciliśmy do konsulatu, gdzie znowu po trzymaniu nas w napięciu przez dobre 15 minut, pani poleciła nam wrócić w piątek (aplikowaliśmy we wtorek) po południu.

Krok 3: Odbieramy upragnioną wizę w wyznaczonym dniu (z tego co mi wiadomo zazwyczaj ok. 2-5 dni roboczych).

Wróciliśmy w piątek o 14:30 (popołudniowe godziny otwarcia to 14:30-16:30), lecz pani odesłała nas informując chłodno przez domofon, że mamy wrócić o 16:30. Zadzwoniliśmy o 16:15 (bojąc się, że o 16:30 pani powie, że już zamknięte), jednak pani jak maszyna powtórzyła kilkukrotnie: for ferti, for ferti,… o 16:30 wpuszczono nas do środka, gdzie po 15 minutach siedzenia w napięciu, przyszedł uśmiechnięty pan konsul i wręczył nam nasze paszporty z irańską wizą.

IMGP8834