W oparach opium. Pasargady, Persepolis i Shiraz.

Iran, Persepolis

Z góry założyliśmy, że nie ma co się silić na udawanie, że bardzo nam się pedałować z Szahrezy do Shirazu. Tym bardziej, że czas nas trochę gonił, a po drodze do zobaczenia mieliśmy jeszcze dwa miejsca, Pasargady oraz Persepolis. Postanowiliśmy, że spróbujemy pokonać ten odcinek autostopem, by potem niespiesznie móc odkrywać uroki perskiej historii.

Autostopowy haj i pierwsza stolica Persji.

Po wyjeździe za miasto w towarzystwie Aliego i Ahmada, naszych gospodarzy z Szahrezy, ostatniej sesji zdjęciowej, wspólnych zapewnieniach o wzajemnej sympatii oraz przekonaniu chłopaków, że autostop to bezpieczny środek podróżowania, nadszedł czas pożegnania. Nie minęło 15-20 minut, a już siedzieliśmy w szoferce pierwszej ciężarówki. Kierowca był lekko podejrzany. Coś nam nie pasowało. Był jakby senny, trochę nieobecny, ciężko nam się był z nim porozumieć (ok, w farsi znamy zaledwie kilka słów, ale body language zazwyczaj działa). W sytuacji zorientowaliśmy się dopiero, gdy zaczął coś ćmić przy użyciu, nieznanego przez nas do tej pory małego, metalowego instrumentu. Piotrek wpadł na to pierwszy. Opium. Najtańszy i najbardziej popularny narkotyk w Iranie. Po kilku machach, nasz kierowca wydawał się bardziej płynąć niż jechać. Pasy na jezdni nie miały większego znaczenia. Nasz kapitan sterował, falującą łagodnie – to na prawo, to na lewo – łodzią z uśmiechem na twarzy. Przed Abadeh bezpiecznie zacumowaliśmy do portu.

Drugiego stopa złapaliśmy bardzo szybko. Sympatyczny kierowca, hobbystycznie uczący swoich rodaków języka angielskiego, szczerze zapewniał, że gdyby nie fakt, że spieszy właśnie na uniwersytet, chętnie by nas podrzucił 150 kilometrów do Pasargad. Znaleźliśmy się na drodze wylotowej, biegnącej w kierunku Shirazu, gdzie po kilku minutach zatrzymał się kierowca pick-upa. Początkowo chciał od nas za podwózkę jakieś pieniądze, jednak widząc, że nic nie wskóra, dał za wygraną. Machnął ręką i z uśmiechem na twarzy zapewnił, że nie chce pieniędzy. Dotarliśmy do pierwszego celu – Pasargad. Z racji tego, że zbliżał się zmrok postanowiliśmy poszukać noclegu, a zwiedzanie zostawić na dzień kolejny. Zapytaliśmy w przydrożnej restauracji o możliwość rozbicia namiotu. Cena 300 000 riali (ok. 30zł, stan 15.01.2016) może nie była zbyt wygórowana, ale po co płacić skoro można gdzie indziej za darmo. Już wyjeżdżaliśmy za bramę, gdy pan z recepcji zaczął coś pokrzykiwać i machać rękami. Przemyślał na szybkości sprawę. Nie dość, że nie chciał pieniędzy to zamiast rozbijania namiotu, zaproponował nam nocleg w dobudówce restauracji, wyłączonej z użytku.

Pasargady (obecnie Maszhad-e Murghab) było pierwszą stolicą Persji, do czasu powstania Persepolis. Miasto zostało założone w połowie VI w p.n.e. przez Cyrusa II Wielkiego, twórcę imperium perskiego i jednego z najpotężniejszych zdobywców w dziejach świata.

Persepolis chyba każdy pamięta z lekcji historii, ale Pasargady? Nie bez powodu. Tylko tytuł „pierwsza stolica Persji” robi wrażenie, nic poza tym. Obiekt ten znajduje się liście światowego dziedzictwa UNESCO, więc i cena musi być odpowiednia. 150 000 riali (ok. 15 zł), by obejrzeć grobowiec Cyrusa (który widać również zza bramy) oraz trochę ruin.

Grobowiec Cyrusa II Wielkiego.

Grobowiec Cyrusa II Wielkiego.

IMGP4127

Widok na miasto?

Widok na miasto?

IMGP4107

IMGP4113

Persepolis.

Po opuszczeniu Pasargad ruszyliśmy z nadzieją na większe wrażenia ku Persepolis. Kierowca zatrzymanego dostawczaka szczęśliwie, jechał w tym w samym kierunku, więc godzinę później osiągnęliśmy nasz cel numer dwa.

Brama Wszystkich Ludów.

Brama Wszystkich Ludów.

Kapitel kolumny pochodzący z Sali Stu Kolumn (sali tronowej Kserksesa).

Kapitel kolumny pochodzący z Sali Stu Kolumn (sali tronowej Kserksesa).

Persepolis założone w 518 r p.n.e. przez Dariusza I, stopniowo rozbudowywane przez Kserksesa oraz kolejnych władców z dynastii Achemenidów, pełniło funkcję jednej z czterech stolic starożytnej Persji. Miasto było zamieszkane jedynie w czasie wiosny oraz jesieni, oprócz tego odgrywało szczególną rolę podczas ważnych uroczystości, jak na przykład obchody nowego roku (święto Noruz), przypadającego według kalendarza perskiego (kalendarz Dżalali) w dniu równonocy wiosennej.

IMGP4162

IMGP4175

Miasto zostało zdobyte w 330 r. p.n.e. przez Aleksandra Wielkiego. Według powszechnie znanej opinii król Macedonii zrównał z ziemią całe Persepolis. Inna teoria głosi, że spaleniu uległ jedynie pałac Dariusza i Kserksesa, zaś pozostała część miasta padła ofiarą czasu. Jak było naprawdę? Czy Aleksander dokonał dzieła zniszczenia w pijackim amoku czy może była to, jak twierdzą współcześni archeologowie, doskonale przygotowana akcja, wie chyba tylko sam autor. Tymczasem, my współcześnie możemy tylko podziwiać ruiny i wyobrażać sobie jak wyglądało jedno najwspanialszych i najbogatszych miast starożytnego świata.

Grobowiec Kserksesa.

Grobowiec Kserksesa.

Odrestaurowany budynek, w którym mieszkały żony władcy, nazywany "haremem" lub "siedzibą królowych". Obecnie pełniący funkcję muzeum.

Odrestaurowany budynek, w którym mieszkały żony władcy, nazywany „haremem” lub „siedzibą królowych”. Obecnie pełniący funkcję muzeum.

Wejściówka do Persepolis to koszt 150 000 riali/os. Za dodatkową opłatą (ok. 500 000 riali) można skorzystać z usługi anglojęzycznego przewodnika. My zwiedzaliśmy na własną rękę, czasami podpinając się pod jakąś większą grupę, by dowiedzieć się czegoś ciekawego. Ruiny, kolumny, płaskorzeźby – to wszystko bez dodatkowego komentarza byłoby jedynie kolejnymi bardzo starymi ruinami, kolumnami i płaskorzeźbami. Ubrane w odpowiednią historię, nazwane i objaśnione, nabierają każde z osobna wyjątkowego znaczenia. Budynki, ich rozkład oraz zdobiące je płaskorzeźby były starannie zaplanowane i stanowiły jedną całość.

Faravahar - jeden z najbardziej znanych symboli religijnych zaratusztrianizmu.

Faravahar – jeden z najbardziej znanych symboli religijnych zaratusztrianizmu.

Ktoś pamięta te szlaczki z podręcznika do historii? Tak, pismo klinowe.

Ktoś pamięta te szlaczki z podręcznika do historii? Tak, pismo klinowe.

Początkowo zakładaliśmy, że noc spędzimy w parku przylegającym do Persepolis, jednak jako, że było jeszcze w miarę wcześnie, postanowiliśmy trochę popedałować w kierunku odległego o 60 kilometrów Shirazu, by następnego dnia, już bez użycia wspomagaczy, dotrzeć do miasta. O nocleg spytaliśmy na stacji benzynowej, usytuowanej przy głównej drodze. Na skromnym, nieużytkowanym skrawku betonu w sąsiedztwie myjni rozbiliśmy namiot i zabraliśmy się do gotowania. Udało się przygotować i zjeść kolację, jednak w trakcie gotowania wody na herbatę, przyszedł kierownik i z nieskrywanym przerażeniem, kazał nam jak najszybciej pakować namiot i przenieść do jednego z pomieszczeń stacji. Dla nas jeszcze lepiej. Tak swoją drogą zauważyliśmy, że palenie na terenie/w pobliżu stacji benzynowej nie jest większym problemem, natomiast gotowanie na kuchence stanowi śmiertelne zagrożenie.

Lekcja statystyki w Shirazie.

Z rana otrzymaliśmy wiadomość od jednego z hostów z couchsurfingu w Shirazie, że obecnie przebywa poza granicami kraju, jednak nie ma najmniejszego problemu, żebyśmy zatrzymali się u jego rodziców. Nocleg wyklarował nam się w samą porę, a przez kolejne dwa dni byliśmy zasypywani przez Arifa, irańskiego dżentelmena w podeszłym wieku, pytaniami o dane statystyczne naszego kraju (jaki procent populacji stanowią ludzie otyli, ile procent powierzchni kraju zajmują lasy itp.). Gospodyni domu była natomiast tak nieśmiała lub niezadowolona z naszego pobytu, że widywaliśmy ją tylko przemykającą ukradkiem między pokojem, a kuchnią. Zostaliśmy bardzo dobrze ugoszczeni, jednak muszę przyznać, że specyficzny to był pobyt.

Kolory bazaru.

Kolory bazaru.

IMGP4285

IMGP4286

IMGP4297

Dystrybutor z wodą. Częsty widok na irańskich ulicach.

Dystrybutor z wodą. Częsty widok na irańskich ulicach.

Jakby ktoś się jeszcze nie zorientował lubimy fotografować drzwi ;)

Jakby ktoś się jeszcze nie zorientował lubimy fotografować drzwi ;)

Żeńska i męska kołatka do drzwi. Z racji na odmienny kształt, wydają również inny dźwięk, tak by gospodarze wiedzieli, jakiej płci jest odwiedzająca osoba. Kobietę przywita u progu kobieta, mężczyźnie wyjdzie na przeciw mężczyzna, by kobiety, mogły na spokojnie przywdziać odpowiedni strój.

Żeńska i męska kołatka do drzwi. Z racji na odmienny kształt, wydają również inny dźwięk, tak by gospodarze wiedzieli, jakiej płci jest odwiedzająca osoba. Kobietę przywita u progu kobieta, mężczyźnie wyjdzie na przeciw mężczyzna, by kobiety, mogły na spokojnie przywdziać odpowiedni strój.


Shiraz, dawna stolica Persji, niegdyś nazywany miastem poezji, wina, róż i słowików. Dzisiaj w czasach prohibicji i cenzury odwiedzany głównie ze względu na piękne ogrody, pałace, meczety oraz grobowce klasyków perskiej poezji Hafeza i Saadiego. Wyjątkowy, luźny charakter miasta tworzą mieszkańcy, znani w całym kraju ze swojego pogodnego usposobienia oraz… lenistwa. To wszystko tylko teoria, zasłyszane opinie i informacje znalezione w internecie. Jak więc my osobiście oceniamy Shiraz i nasz pobyt w tym mieście?

Z racji tego, że w Isfahanie z chęci oszczędności i walki z niesprawiedliwością, nie zwiedziliśmy zbyt wiele, postanowiliśmy w Shirazie zakosztować trochę więcej kultury. Tak, więc spacerowaliśmy w cieniu pomarańczowych drzewek wśród murów twierdzy Karim Khan, uczyliśmy się historii Islamu od upierdliwego przewodnika w mauzoleum Shah-e Cheragh, słuchaliśmy poezji Hafeza przy jego grobowcu oraz zachwycaliśmy się gamą niesamowitych kolorów, podczas porannej wizyty w meczecie Nasir al-Mulk. W międzyczasie zmagaliśmy się przy każdym przejściu przez ulicę z wszechobecnymi, namolnymi taksówkarzami; wymienialiśmy pieniądze w nocy na ulicy nie mogąc znaleźć kantoru i targowaliśmy się o każdą wejściówkę do odwiedzanych miejsc.

W murach twierdzy Karim Khan.

W murach twierdzy Karim Khan.

IMGP4262

IMGP4264

Łaźnie mieszczące się we wnętrzu twierdzy.

Łaźnie mieszczące się we wnętrzu twierdzy.

IMGP4269

IMGP4271
IMGP4319

Mauzoleum Shah-e Cheragh.

Mauzoleum Shah-e Cheragh.

Grobowiec Hafeza.

Grobowiec Hafeza.

...i jego...

...okolice.

…okolice.

Samo miasto, nie rzuciło nas na kolana, a nawet mogę powiedzieć, że w ogóle nie przypadło nam do gustu. Nasz pobyt może był również zbyt krótki, gdyż nie udało nam się wczuć w wyjątkową atmosferę tego miejsca, a co mieszkańców – jak dla nas – nie wyróżniali się niczym szczególnym. Mili jak zwykle, mili jak wszędzie. Jedynie sprzedawcy w kasach biletowych do atrakcji turystycznych byli jakby bardziej wyrozumiali i dało się z nimi trochę potargować (w przeciwieństwie do Isfahanu, gdzie w ogóle nie było o tym mowy). Do twierdzy pozwolono nam wejść za irańską cenę, natomiast do grobowca Hafeza i Nasir al-Mulk za połowę ceny, kupując tylko jeden bilet na nas dwoje.

Z odwiedzonych miejsc, największe wrażenie zrobił nas meczet Nasir al-Mulk. Z pewnością wystarczający powód, dla którego warto odwiedzić Shiraz. Najlepiej przyjść rano, gdy promienie słoneczne wpadają do wnętrza przez witraże, tworząc niesamowitą grę świateł i kolorów. Nawet niewierny padnie na kolana.

IMGP4406

IMGP4399

IMGP4368

IMGP4385

Meczet Nasir al-Mulk.

Meczet Nasir al-Mulk.

IMGP4394