rower

Chiny

Wielki skok, czyli 4000 kilometrów w 48 godzin.

Jak przejechać Chiny na rowerze z zachodu na wschód w 30 dni? Nie mamy pojęcia. Z tego względu musieliśmy znaleźć jakiś alternatywny środek transportu, którym będziemy mogli teleportować się kilka tysięcy kilometrów dalej, przy okazji omijając dziesiątki pięknych miejsc. Samolotem może i szybko, ale co to za frajda? Mając do wyboru autobus i pociąg, wybór padł oczywiście na ten drugi. 48 godzin pociągiem przecież jeszcze nie jechaliśmy. Kupno biletów. Bilety na pociąg z Kaszgaru do…

Kirgistan

Wszystkie kary na mnie idą.

Koniec obijania, po trzech miesiącach wracamy do gry. Byłoby jednak zbyt pięknie, gdyby ta wielka laba uszła nam na sucho. Nie chciało się trzymać formy, chodzić na spinningi, to trzeba swoje odcierpieć. Już pierwszego dnia pedałowania, zaczęliśmy żałować, że chociaż ociupinkę nie przyłożyliśmy się do przygotowań. Nie było czasu. Taaa. No, ale od początku.

Iran

Pożegnanie z Iranem.

Trochę się zasiedzieliśmy. To prawda. Nie żałujemy jednak żadnego dnia spędzonego na Keshmie i trzeba przyznać, że do ostatniej chwili zastanawialiśmy się czy jeszcze trochę nie przedłużyć naszego pobytu na wyspie. Jeżeli mielibyśmy kilka lat mniej (nie żebyśmy się czuli staro, ale skoro mamy wrócić przed 30-stką…), to w ogóle nie byłoby tematu i pewnie siedzielibyśmy jeszcze dobre pół roku.

Iran

Autostopem ku Zatoce Perskiej.

Planowaliśmy, że odcinek Shiraz – Bandar Abbas przejedziemy autobusem, by móc dłużej cieszyć się urokami miasta Hafeza oraz przy okazji przedłużyć naszą wizę. Jako, że Shiraz nie przypadł nam aż tak bardzo do gustu, a panowie z posterunku policji imigracyjnej odesłali nas do Bandar Abbas (tutaj więcej o naszych perypetiach wizowych w Iranie) postanowiliśmy nieco skrócić nasz pobyt. Na terminalu autobusowym zawzięcie targowaliśmy się o korzystną cenę za rowery oraz gwarancję, że jeżeli wykupimy bilety…

Iran

Autostop w Iranie? No problem mister.

Po przejechaniu kolejnych pustynnych kilometrów zaczynamy powoli podawać w wątpliwość sens pedałowania za wszelką cenę. Dni lecą, a my zamiast poznawać ludzi, zwiedzać ciekawe miejsca gapimy się na piasek i kamienie. Fajnie by było powiedzieć na koniec „przejechaliśmy to wszystko na rowerze”, ale z drugiej strony, jeżeli w tym momencie nie sprawia nam to do końca frajdy, to po co się męczyć?

Iran

Teheran. Ciemniejsza strona miasta.

Otwieram oczy i po chwili uświadamiam sobie, że stoimy w jakimś ogromnym korku. Wnioskując po przytłumionym świetle, wpadającym przez szyby autokaru podejrzewam, że jest jeszcze wcześnie. Może dopiero co wstało słońce. Zerkam na zegarek, jest już 7-ma, więc planowo powinniśmy być już blisko celu. Znajdujemy się na przedmieściach Teheranu, a promienie słoneczne z marnym skutkiem starają się przebić przez grubą warstwę smogu.

Gruzja

Rozliczenie z Gruzją.

Nie wiem czy to w każdej dłuższej podróży przychodzi taki moment, kiedy człowiekowi świat przestaje jawić się wyłącznie w pięknych kolorach, czy zmęczenie byciem w podróży dało o sobie znać, a może po prostu pierwszy raz specyfika kraju nie do końca przypadła nam do gustu. Padło na Gruzję, więc wybacz mi Gruzjo, ale kochać Ciebie sił mi brak.

Gruzja

Park Narodowy Waszlowani.

O Parku Narodowym Waszlowani dowiedzieliśmy się dopiero podczas pobytu w Udabno. Nie znaleźliśmy go w żadnych przewodnikach, nikt o nim wcześniej nie mówił, nie polecał. Sądząc po tym ilu spotkaliśmy turystów podczas naszego 3-dniowego pobytu w tym miejscu, to raczej nie jest to popularny kierunek wycieczek. Dla nas idealnie! Mieliśmy wszystkie te piękne przestrzenie niemalże na wyłączność.

Ukraina

Coś dla duszy i ciała, czyli kilka dni we Lwowie.

Droga do Lwowa łatwa nie była. Jeżeli następnym razem stwierdzisz, że drogi w Polsce są dziurawe lub tragiczne, zapraszam na Ukrainę. Jeżeli chcesz poczuć atmosferę slalomu gigantu w wersji dla rowerzystów, zapraszam na Ukrainę. Jeżeli chcesz zafundować swoim nadgarstkom, łokciom i różnym innym częściom ciała terapię wstrząsową,…itd, itd. Koniec narzekania, trzeba się przyzwyczajać, w końcu będzie tylko gorzej 😉