Prom

Chiny

No ferry, no smile. Jedną nogą w Korei Południowej.

Mieć bilety na prom, a popłynąć nim o czasie to dwie inne sprawy. Pod koniec naszego miesięcznego pobytu w Chinach, po tygodniu spędzonym na pędzeniu, by zdążyć na czas, po radości z przybycia o czasie, przyszedł czas na mały dreszczyk emocji, gdyż my czasu nie mieliśmy. Widniejąca w naszych paszportach wiza jednoznacznie mówiła, że na nas już czas. Jakaż byłam z siebie dumna, gdy dwa tygodnie wcześniej udało mi się znaleźć bilety na prom z…

Azerbejdżan

Krótka historia o tym, jak złapaliśmy prom z Baku do Aktau.

Na temat połączenia promowego Baku – Aktau (obecnie Alat – Aktau) w sieci krążą legendy. Z jednej strony opinie, że łatwiejszą opcją na przedostanie się z Azerbejdżanu do Kazachstanu jest teleportacja, niż złapanie promu, z drugiej, że sprawa jest dziecinnie prosta. Również zdania na temat samego rejsu oraz warunków panujących na pokładzie statku są podzielone. Dla jednych to komfortowa wycieczka, pełna przygód, dla innych – szkoła przetrwania. Jak było w naszym przypadku?

Autostopem przez Europę

Autostopem przez Europę.

Jest lipiec, rok 2011. Wyruszamy do Sessay w Anglii, a konkretnie na farmę Państwa Spilmanów, żeby zarobić trochę funciaków, dzięki którym w miesiąc później, jak zakłada nasz plan, chcemy poznać co nieco Europę. Trzeba podkreślić, że pierwszy raz na własną rękę i to dosłownie, bo za pomocą powszechnie znanego autostopu.