Nocleg

Japonia

Rowerowy survival w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Japonia okazała się doskonałym miejscem do pedałowania. I nie chodzi tym razem o udogodnienia dla rowerzystów, w postaci ścieżek rowerowych, serwisów czy altanek przeznaczonych do odpoczynku. Pod względem tego typu infrastruktury Japonia jest daleko w tyle za Koreą Południową. Tutaj albo dzielimy ścieżki (o ile są!) z pieszymi lub dostajemy na drodze kolejnych zawałów, mijani na milimetry przez japońskich kierowców. O poboczu zazwyczaj można pomarzyć. Mimo to, w finalnym rozrachunku, ten jeden (spory) minus gubi…

Iran

Pożegnanie z Iranem.

Trochę się zasiedzieliśmy. To prawda. Nie żałujemy jednak żadnego dnia spędzonego na Keshmie i trzeba przyznać, że do ostatniej chwili zastanawialiśmy się czy jeszcze trochę nie przedłużyć naszego pobytu na wyspie. Jeżeli mielibyśmy kilka lat mniej (nie żebyśmy się czuli staro, ale skoro mamy wrócić przed 30-stką…), to w ogóle nie byłoby tematu i pewnie siedzielibyśmy jeszcze dobre pół roku.

Iran

Hormoz. Wyspa w kolorze marzeń i wolności.

Nie wiem czy to bajeczna paleta kolorów, którą został pomalowany krajobraz czy może wyjątkowi ludzie, z którymi przyszło nam odwiedzić Hormoz sprawili, że wycieczka na tą wyspę pozostanie na długo w mojej pamięci. Cudownie rozgwieżdżone niebo nad nami, mieniący się srebrnymi drobinkami piasek pod nami i my – dźwiękami gitary delikatnie kołysani do snu – po środku. Jak niewiele potrzeba do szczęścia.

Iran

Kilka powodów, dla których warto odwiedzić Keszm.

Keszm (Qeshm) jest największą irańską wyspą w Zatoce Perskiej i cieśninie Ormuz. Jej długość wynosi 135 kilometrów, a całkowita powierzchnia to 1491 km2. Na wyspie znajduje się 59 miasteczek oraz wsi, w których żyje około 120 tysięcy mieszkańców. Keszm, największe miasto na wyspie, ulokowany jest na najbardziej wysuniętym na wschód punkcie, a jego odległość od położonego na lądzie Bandar Abbas wynosi 22 kilometry.

Iran

Autostopem ku Zatoce Perskiej.

Planowaliśmy, że odcinek Shiraz – Bandar Abbas przejedziemy autobusem, by móc dłużej cieszyć się urokami miasta Hafeza oraz przy okazji przedłużyć naszą wizę. Jako, że Shiraz nie przypadł nam aż tak bardzo do gustu, a panowie z posterunku policji imigracyjnej odesłali nas do Bandar Abbas (tutaj więcej o naszych perypetiach wizowych w Iranie) postanowiliśmy nieco skrócić nasz pobyt. Na terminalu autobusowym zawzięcie targowaliśmy się o korzystną cenę za rowery oraz gwarancję, że jeżeli wykupimy bilety…

Iran

Iran hub, Lechistan hejli hub! Z Teheranu do Kaszan.

Po sześciu dniach spędzonych w Teheranie, postanowiliśmy nie nadużywać więcej gościnności Firuze i ruszyć w dalszą drogę. Do stolicy musimy jeszcze wrócić w celu wyrobienia azerskiej wizy, więc warto sobie zostawić otwartą furtkę. Przed wyjazdem z miasta zostały nam dwie rzeczy do załatwienia: spełnienie obowiązku obywatelskiego oraz wizyta w serwisie rowerowym. Tego dnia nie mieliśmy szczęścia, obie misje zakończyły się fiaskiem.

Armenia

Zwiedzamy okolicę, od Sewanu po stolicę.

W Armenii jesteśmy zaledwie kilka dni, ale czuję że zmiana kraju wpłynęła na mnie wyśmienicie. Dobry humor mnie nie opuszcza, a nogi aż rwą się do robienia kolejnych kilometrów. Nawet chłodna, deszczowa aura nie wpływa na mnie negatywnie, a wręcz przeciwnie kojarzy mi się z pierwszymi tygodniami naszej podróży, co dodatkowo wzmaga we mnie pozytywne uczucia. Ormianie również robią na mnie pozytywne wrażenie, są nas ciekawi, ale nie nachalni. Pierwsze pytania jakie padają to czy…

Armenia

Zielono mi.

Po dwóch miesiącach spędzonych w Gruzji nadszedł czas na zmiany. Myślę, że gdyby nie wizyta Mam z pewnością do Armenii zawitalibyśmy trochę wcześniej. Wyszło jak wyszło, zostały nam na Armenię tylko trzy tygodnie. Tak jak w stosunku do Gruzji byłam nastawiona bardzo na TAK, naczytałam się dużo, wiedziałam mniej więcej gdzie chcemy pojechać, tak na Armenię nie byłam zbytnio przygotowana i tak naprawdę nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Wiele osób podróżujących po Gruzji w…

Gruzja

Rozliczenie z Gruzją.

Nie wiem czy to w każdej dłuższej podróży przychodzi taki moment, kiedy człowiekowi świat przestaje jawić się wyłącznie w pięknych kolorach, czy zmęczenie byciem w podróży dało o sobie znać, a może po prostu pierwszy raz specyfika kraju nie do końca przypadła nam do gustu. Padło na Gruzję, więc wybacz mi Gruzjo, ale kochać Ciebie sił mi brak.