ludzie

Iran

Iran hub, Lechistan hejli hub! Z Teheranu do Kaszan.

Po sześciu dniach spędzonych w Teheranie, postanowiliśmy nie nadużywać więcej gościnności Firuze i ruszyć w dalszą drogę. Do stolicy musimy jeszcze wrócić w celu wyrobienia azerskiej wizy, więc warto sobie zostawić otwartą furtkę. Przed wyjazdem z miasta zostały nam dwie rzeczy do załatwienia: spełnienie obowiązku obywatelskiego oraz wizyta w serwisie rowerowym. Tego dnia nie mieliśmy szczęścia, obie misje zakończyły się fiaskiem.

Iran

Aszura.

Wielu ludzi podczas obchodów Aszury pytało nas czy przyjechaliśmy do ich kraju specjalnie z tej okazji. Zgodnie z prawdą odpowiadaliśmy „nie”, nie przyznając się jednocześnie, że szczerze mówiąc to nawet nie wiedzieliśmy o istnieniu takiego święta. Ramadan owszem, ale Muharram?

Iran

Teheran. Ciemniejsza strona miasta.

Otwieram oczy i po chwili uświadamiam sobie, że stoimy w jakimś ogromnym korku. Wnioskując po przytłumionym świetle, wpadającym przez szyby autokaru podejrzewam, że jest jeszcze wcześnie. Może dopiero co wstało słońce. Zerkam na zegarek, jest już 7-ma, więc planowo powinniśmy być już blisko celu. Znajdujemy się na przedmieściach Teheranu, a promienie słoneczne z marnym skutkiem starają się przebić przez grubą warstwę smogu.

Armenia

Zwiedzamy okolicę, od Sewanu po stolicę.

W Armenii jesteśmy zaledwie kilka dni, ale czuję że zmiana kraju wpłynęła na mnie wyśmienicie. Dobry humor mnie nie opuszcza, a nogi aż rwą się do robienia kolejnych kilometrów. Nawet chłodna, deszczowa aura nie wpływa na mnie negatywnie, a wręcz przeciwnie kojarzy mi się z pierwszymi tygodniami naszej podróży, co dodatkowo wzmaga we mnie pozytywne uczucia. Ormianie również robią na mnie pozytywne wrażenie, są nas ciekawi, ale nie nachalni. Pierwsze pytania jakie padają to czy…

Armenia

Zielono mi.

Po dwóch miesiącach spędzonych w Gruzji nadszedł czas na zmiany. Myślę, że gdyby nie wizyta Mam z pewnością do Armenii zawitalibyśmy trochę wcześniej. Wyszło jak wyszło, zostały nam na Armenię tylko trzy tygodnie. Tak jak w stosunku do Gruzji byłam nastawiona bardzo na TAK, naczytałam się dużo, wiedziałam mniej więcej gdzie chcemy pojechać, tak na Armenię nie byłam zbytnio przygotowana i tak naprawdę nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Wiele osób podróżujących po Gruzji w…

Gruzja

Rozliczenie z Gruzją.

Nie wiem czy to w każdej dłuższej podróży przychodzi taki moment, kiedy człowiekowi świat przestaje jawić się wyłącznie w pięknych kolorach, czy zmęczenie byciem w podróży dało o sobie znać, a może po prostu pierwszy raz specyfika kraju nie do końca przypadła nam do gustu. Padło na Gruzję, więc wybacz mi Gruzjo, ale kochać Ciebie sił mi brak.

Gruzja

Gruzińskie sporty ekstremalne.

Wpisu o Tuszenii jak nie było tak dalej nie ma. Dlaczego? Bo nas tam nie było. Po zjechaniu z Gruzińskiej Drogi Wojennej do Tbilisi okazało się, że deszcze zmyły drogę do Omalo i można powiedzieć, że trochę odetchnęliśmy z ulgą, bo szczerze mówiąc mimo wielkich chęci nie mieliśmy siły wspinać się na kolejne przełęcze. Kilka dni później droga była już przejezdna, ale my chyba nadal nie gotowi. Choć ciężko trochę na sercu (i pewnie dlatego…

Gruzja

Park Narodowy Waszlowani.

O Parku Narodowym Waszlowani dowiedzieliśmy się dopiero podczas pobytu w Udabno. Nie znaleźliśmy go w żadnych przewodnikach, nikt o nim wcześniej nie mówił, nie polecał. Sądząc po tym ilu spotkaliśmy turystów podczas naszego 3-dniowego pobytu w tym miejscu, to raczej nie jest to popularny kierunek wycieczek. Dla nas idealnie! Mieliśmy wszystkie te piękne przestrzenie niemalże na wyłączność.

Gruzja

Pierwsza stolica i oaza pośród stepów.

W Tbilisi zabawialiśmy prawie tydzień. Biorąc pod uwagę naszą skłonność do unikania stolic oraz dużych miast to naprawdę długo. Jakby nie było to w ogóle pierwsza stolica, którą odwiedziliśmy podczas tej podróży, więc powinna niejako czuć się wyróżniona 😉 Gdy znudziło nam się miejskie życie, wybraliśmy się do Udabno, polskiej oazy pośród stepów.