góry

Chiny

Hua Shan. Magiczne naj- i chińskie „nie”.

Jak tu pisać tekst, kiedy metr ode mnie na łóżku przeraźliwie chrapie jakiś facet. Na szczęście nie na moim łóżku, na łóżku obok, co nie zmienia faktu chrapania. Nie potrząsnę nim przecież i nie powiem „ej stary obróć się na bok, bo chrapiesz”. Po pierwsze nic nie zrozumie – jest Chińczykiem, po drugie leży na boku. Piotrek śpi u góry i nie musi pisać, więc ma dwa punkty przewagi nade mną. To o czym to…

Kirgistan

Po prostu Kirgistan.

Biedny Kirgistan. Niestety tak się wydarzyło niefartownie, że najpiękniejszy kraj (przynajmniej do tej pory) w naszych oczach nie doczeka się wielu wspaniałych opisów, na które z pewnością zasługuje. Podczas naszej nieplanowej 3-miesięcznej przerwy udało mi się nadrobić szereg wpisów na temat Uzbekistanu, a na Kirgistan jakoś nie starczyło czasu. Świadoma uciekających dni miałam nawet plan stworzenia małej fotorelacji… Teraz, gdy notatki zostały w domu, nie pozostaje mi nic innego, jak dodać kilka zdjęć i dać…

Iran

Pożegnanie z Iranem.

Trochę się zasiedzieliśmy. To prawda. Nie żałujemy jednak żadnego dnia spędzonego na Keshmie i trzeba przyznać, że do ostatniej chwili zastanawialiśmy się czy jeszcze trochę nie przedłużyć naszego pobytu na wyspie. Jeżeli mielibyśmy kilka lat mniej (nie żebyśmy się czuli staro, ale skoro mamy wrócić przed 30-stką…), to w ogóle nie byłoby tematu i pewnie siedzielibyśmy jeszcze dobre pół roku.

Armenia

Zielono mi.

Po dwóch miesiącach spędzonych w Gruzji nadszedł czas na zmiany. Myślę, że gdyby nie wizyta Mam z pewnością do Armenii zawitalibyśmy trochę wcześniej. Wyszło jak wyszło, zostały nam na Armenię tylko trzy tygodnie. Tak jak w stosunku do Gruzji byłam nastawiona bardzo na TAK, naczytałam się dużo, wiedziałam mniej więcej gdzie chcemy pojechać, tak na Armenię nie byłam zbytnio przygotowana i tak naprawdę nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Wiele osób podróżujących po Gruzji w…

Gruzja

Rozliczenie z Gruzją.

Nie wiem czy to w każdej dłuższej podróży przychodzi taki moment, kiedy człowiekowi świat przestaje jawić się wyłącznie w pięknych kolorach, czy zmęczenie byciem w podróży dało o sobie znać, a może po prostu pierwszy raz specyfika kraju nie do końca przypadła nam do gustu. Padło na Gruzję, więc wybacz mi Gruzjo, ale kochać Ciebie sił mi brak.

Gruzja

Kanion Okatse i Gruzińska Droga Wojenna.

Mija właśnie miesiąc odkąd wjechaliśmy do Gruzji. W związku z tym, że do Iranu chcemy wjechać dopiero w połowie października, musieliśmy jakoś rozplanować czas na Kaukazie. Na początku miało być mniej więcej po równo – półtorej miesiąca w Gruzji, miesiąc w Armenii. Plany jednak nieco ewaluowały przez wzgląd na to, że we wrześniu odwiedzą nas w Gruzji nasze Mamy. Oznacza to, że w krainie gór i wina zostajemy kolejny miesiąc. Poniżej kolejna dawka naszych przygód,…

Gruzja

Z głową w chmurach – kilka dni w Swanetii.

Jadąc wybrzeżem z Batumi w kierunku północnym dojechalibyśmy do Abchaskiej Republiki Autonomicznej i taki początkowo był plan. Wyrobienie wizy nie jest podobno niczym trudnym, jednak przez wzgląd na to, że nie mogliśmy pobrać wniosku wizowego ze strony ministerstwa, jak również nikt nie odpisywał na naszego maila z prośbą o przesłanie owego formularza postanowiliśmy jechać w góry, do Swanetii.

Rowerowa Azja

Góry, mamałyga i rumuńska gościnność.

Szczerze mówiąc, kiedyś w odległych czasach Rumunia kojarzyła mi się z jakimś brzydkim, biednym krajem, który zamieszkują cyganie. Z wiekiem świadomość zaczęła wzrastać i okazało się, że nawet niektórzy ludzie tam jeżdżą na wakacje i jest fajnie. Zdążyłam się również zorientować, co do różnicy między Rumunami (mieszkańcami Rumunii) a Romami czy też Cyganami. Planując naszą podróż rowerową do Azji okazało się, że na naszej drodze znajdzie się ten kraj. No to google grafika i patrzę…