Sponsoring czyli o tym, jak się „sprzedaliśmy”.

azlp

Planując naszą podróż wiele razy zastanawialiśmy się, czy prosić jakieś firmy o pomoc w jej realizacji. Ola od początku była sceptycznie do tego pomysłu nastawiona. To miała być nasza podróż. Mieliśmy być przecież niezależni. Za to ja wyobrażałem sobie, jak firmy outdoorowe aż się proszą, abyśmy to ich sprzęt testowali podczas wyprawy. A jak to wygląda w rzeczywistości? Dlaczego się zdecydowaliśmy? Jak zaciekawiliśmy firmy naszym pomysłem i czy się sprzedaliśmy?

Przed wyruszeniem autostopem po Bałkanach, postanowiliśmy założyć fanpage’a na facebooku, aby rodzina i znajomi mogli śledzić naszą trasę. Już wtedy w głowie rodził się pomysł rowerowej wyprawy do Azji i chęć założenia bloga, tak żeby było trochę bardziej profesjonalnie. Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, że dla potencjalnych sponsorów ma to znaczenie. Z czasem czytając fora i inne poradniki stwierdziliśmy, że jest to kluczowy aspekt. Firma chętniej się zaangażuje w projekt, wspomoże jeżeli zobaczy, że nasza pasja to nie tylko chwilowe widzimisię, ale że poświęcamy temu dużą część naszego życia.

DROGA DO POZYSKANIA SPONSORA

Na początku był chaos. Zwykłe maile do firm nie przedstawiające nic konkretnego, tylko to że jesteśmy, że jedziemy i że chcemy sprzęt. Tym samym od razu byliśmy spaleni w oczach potencjalnych sponsorów. Podeszliśmy zatem do tego bardziej profesjonalnie:

Stworzyliśmy projekt. Nazwa dla niego była bardzo prosta. Wyprawa rowerowa do Azji.
Od początku wiedzieliśmy, że do Azji jedziemy na rowerach, więc na tym etapie mieliśmy z górki. Nie musieliśmy wymyślać żadnej inicjatywy. Było to dla nas naturalne, że skoro w ten sposób chcemy podróżować to wystarczy tym zaciekawić innych. Stworzyliśmy swego rodzaju „życiorys” z naszych ostatnich podróży, do tego kilka zdjęć, krótka wzmianka o nas i o tym co chcemy osiągnąć podczas naszej wyprawy.

Patronat honorowy- trudniejsze niż by się wydawało.

Po co nam patronat honorowy? Liczy się prestiż ;p Jeżeli namówimy prezydenta miasta lub jakąś znaną i cenioną osobowość, aby poparła nasz projekt to mamy asa w rękawie. Dla sponsorów będziemy jeszcze bardziej wiarygodni, bo nikt nie podpisze się swoim nazwiskiem pod czymś, co może zepsuć jemu reputację.

Nie chcę się przechwalać, ale chyba nie jest to codzienność, że dwójka ludzi jedzie na rowerach do Azji. Jednak władze naszych miast niechętnie podeszły do naszego projektu. Owszem byli zaskoczeni że chcemy to zrobić, ale w żaden sposób nie promujemy miasta, tym samym pomocy od nich nie uzyskamy. Trudno. W sumie po co nam zielone światło od jakiegoś prezydenta miasta. I tak to zrobimy, a oni niech żałują ;p

Kolejnym punktem zaczepienia był Uniwersytet. Tutaj już lepiej. Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego od razu nam odpowiedział, że się pod tym podpisuje. Nawet lepiej. Załatwiono nam wywiad do Gazety Wyborczej. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Liczyliśmy jeszcze, że Rektor Akademii Wychowania Fizycznego którego jesteśmy absolwentami, uściśnie nam dłoń i powie: Dobra robota, wchodzę w to. Jednak nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. Może za mało sportowy wyczyn? Trudno. Jeden patron nam wystarczy.

Patronat medialny.

Chcąc pozyskać sponsorów, musieliśmy przestać być anonimowi. Pomóc miały nam w tym mass media. I pomogły. Początkowo portale z naszych miast: Dzisiaj w Gliwicach, NOL Tychy i Tychy.pl, które z wielką radością i profesjonalizmem podeszły do tematu. Jedno wystąpienie w Studenckim Radiu Egida i na wizji w TVP 3 Katowice przyczyniły się do tego, że liczba osób odwiedzających naszego bloga i fanpagea wzrosła dwukrotnie. Tym samym kuliśmy żelazo póki gorące i przyszła pora na prasę. Mail z zapytaniem do magazynu turystyki rowerowej Rowertour i bardzo proszę. Na naszym blogu pojawiło się ich logo i zapewnienie, że jeżeli nasze teksty(znaczy się Oli ;p) będą dobre, zostaną opublikowane w gazecie.

Sponsor- gdzie te pieniądze???

Od początku wiedzieliśmy, że nie ma co liczyć na kasę na podróż, a poza tym już ją uzbieraliśmy pracując w Anglii. Postanowiliśmy zatem postarać się o sprzęt. Brakowało nam butów, ubrań, elektroniki. Zrobiliśmy listę potrzebnych rzeczy i zaczęły się poszukiwania polskich producentów, dystrybutorów i sklepów stacjonarnych. Na szczęście rynek outdoorowy jest dobrze rozwinięty, więc większych kłopotów nie mieliśmy.

Pierwszym dystrybutorem, który odpowiedział na nasz list była firma MMSport sp.j. – oficjalny dystrybutor marki Under Armour w Polsce. Nasza radość była ogromna. Od razu mieliśmy im wskazać ubrania, które od nich chcemy i zapytali czy może nie potrzebujemy butów, bo są oni też dystrybutorem marki Keen w Polsce, a ich buty idealnie będą pasowały do tego typu wyprawy. Nosz w mordę. Pewnie, że tak. Buty były na miejscu nr 1 na liście potrzebnych rzeczy. Pojechaliśmy do Krakowa, do siedziby firmy z pewnymi obawami. Może chcą nam dać rabat albo postawią jakieś mega warunki współpracy? Nic podobnego. Kazali przymierzać wszystkie rozmiary, modele i na koniec wyszliśmy obładowani towarem wartym ok. 3000 zł Wielkie dzięki.
IMGP4164x
Również firma BMF dystrybutor pancernych telefonów marki Rugged Phone, postanowiła nam zaufać i dostarczyła profesjonalny sprzęt. Co prawda chcieliśmy tylko telefon odporny na warunki atmosferyczne, ale nie mogliśmy odmówić kiedy zapytali, czy nie przyda nam się również Power Bank. No bo jak? Wartość sprzętu otrzymanego od BMF ma wartość ok. 2500 zł.
IMGP7270
Są buty, bielizna, telefon przydały by się jeszcze jakieś spodnie i filtr do wody.

Bardzo proszę.

Polski producent marki Milo zaoferował 50% zniżki na odzież outdoorową. Zakupiliśmy zatem spodnie i softshelle dla naszej dwójki oraz czapkę z windstoperem dla mnie. Ola ma za małą głowę ;p Wartość zniżki ok 1000 zł.
IMGP6253
Jedyny dystrybutor w Polsce filtrów firmy Sawyer sklep
Adventuresquad.pl również zaproponował 50% zniżki na filtr Sawyer. Dzięki nim możemy bez obaw o nasze zdrowie pić wodę z każdego dostępnego źródła przez następne 1500 lat !!!(jak podaje producent jego żywotność to 3 mln litrów, czyli filtrując 5 litrów dziennie ludzkość przetrwa wieki) Zniżka 150 zł.
IMGP3949x
Po wcześniejszych doświadczeniach nabraliśmy trochę wprawy. Do tego stopnia że w Rumunii napisaliśmy do firmy Manta, z zapytaniem o sportową kamerkę. I kolejne miłe zaskoczenie. Zaufali nam i wysłali jedną sztukę na adres mamy. A dzięki siostrze, z którą spotkaliśmy się w Melniku trafiła do naszych rąk. Oczywiście nie obyło się bez przygód. W nasze ręce trafił egzemplarz z defektem. Ale to nie problem dla Manty. Na adres serwisu rowerowego w Turcji wysłali kolejną, już w pełni sprawną kamerkę, dzięki czemu mamy teraz możliwość kręcenia filmików z podróży jak również wywiązywania się z obiecanych postanowień wobec sponsorów. Bo jak najlepiej nakręcić filmik z testowania outdoorowego sprzętu jak nie za pomocą sportowej kamerki?
IMGP7630

-10% -20% -30% sprzedani?

Może się wydawać, że jeżeli osoby trzecie lub firmy angażują się w nasz projekt, to za pewne mają w tym jakiś biznes. Owszem. Ale tylko na naszych warunkach. To my wyszliśmy do nich z zapytaniem o sprzęt i z tym co w zamian za to możemy zaoferować. Nie obiecywaliśmy gruszek na wierzbie i żadnych wydziwionych rzeczy. Zaproponowaliśmy zdjęcia, testy produktów, miejsce na naszej stronie internetowej na ich logo. Z niektórymi, na zasadzie dopełnienia formalności współpracy podpisaliśmy umowy, w których były wymienione warunki, które powinniśmy spełniać.

Czy warto?

Teraz powiem, że tak, bo prawdopodobnie nie mielibyśmy tego sprzętu. Ale na początku wiele razy myśleliśmy, czy bawienie się w sponsoring ma sens. Szczególnie wtedy gdy za każdym razem byliśmy zbywani przez telefon, albo gdy ktoś nie odpisywał na nasze maile. Dojście do tego miejsca zajęło nam dużo czasu. Z drugiej strony przecież mogliśmy sobie to wszystko sami kupić. Ale fajnie jest wiedzieć, że są osoby i firmy które popierają takie marzenia jak nasze. Podnosi to morale i pokazuje, że jeżeli podejdzie się do tego profesjonalnie i zaangażuje całym sercem to można wiele osiągnąć. Natomiast zaoszczędzone dzięki sponsorom pieniądze, pozwolą nam cieszyć się podróżą trochę dłużej.

Poniżej możecie ściągnąć i zobaczyć dokumenty jakie wysyłaliśmy do mediów i sponsorów z propozycją współpracy. Może komuś się przyda

Patronat medialny
Sponsorzy

  • Felipe Rajewicz

    Mega fajnie podchodzicie do sprawy, w zasadzie się wam nie dziwie w temacie sprzedaży, jest możliwość czemu by nie 😉 Najlepsze jest w tym wasze zaangażowanie, mimo wielu niedogodnie, potraficie się temu przeciwstawić w lekko humorystycznym podejściu, Powodzenia!