Rowerowy survival w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Japonia

Japonia okazała się doskonałym miejscem do pedałowania. I nie chodzi tym razem o udogodnienia dla rowerzystów, w postaci ścieżek rowerowych, serwisów czy altanek przeznaczonych do odpoczynku. Pod względem tego typu infrastruktury Japonia jest daleko w tyle za Koreą Południową. Tutaj albo dzielimy ścieżki (o ile są!) z pieszymi lub dostajemy na drodze kolejnych zawałów, mijani na milimetry przez japońskich kierowców. O poboczu zazwyczaj można pomarzyć. Mimo to, w finalnym rozrachunku, ten jeden (spory) minus gubi się w gąszczu plusów. Zima w Japonii mogła być pomyłką. Mogła, ale nie była. Dlaczego? Było jakoś tak beztrosko. W wielu aspektach zaskakująco, jednak przewidywalnie w odpowiednich momentach; przygodowo w jakiś odmienny sposób, bez przyspieszonego bicia serca.

W poprzednim wpisie prezentowaliśmy odwiedzone przez nas miejsca, tym razem czynniki, które przyczyniły się do tego, że jazda z punktu A do punktu B, okazała się przyjemnością.

Jedzenie.

Przyjechaliśmy do Japonii z przerażającą wizją jedzenia zupek chińskich przez kilka tygodni. Miało być bardzo drogo, okazało się drogo, jednak nie jakoś skandalicznie. Ceny produktów spożywczych na pierwszy rzut oka były porównywalne do tych w Korei Południowej, jednak po dokładnym przejrzeniu sklepowych półek zorientowaliśmy się, że zakres produktów, na które możemy sobie pozwolić znacznie się powiększył, a niektóre z nich można kupić w naprawdę rozsądnych cenach (np. mięso, jogurty).

O przecenach żywności w supermarketach wiedzieliśmy już przed przyjazdem do Japonii, mieliśmy również doświadczenie w polowaniu na produkty o kończącej się dacie przydatności, postanowiliśmy, więc już na początku naszego pobytu odwiedzić centrum handlowe wieczorową porą i sprawdzić czy jest to dobry sposób na Japonię. Dobry? Genialny. Obniżki dochodzą do -50%, a upolować możemy m.in. gotowe dania (w tym bardzo często zestawy sushi), sałatki, owoce, warzywa czy desery.

Planowaliśmy również spróbować swoich sił jako freeganie i poszperać trochę po śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia. Na pewnym forum znaleźliśmy nawet informacje, w których japońskich sieciówkach można się najlepiej „zaopatrzyć”, jednak gdy przyszło co do czego, nie wiedzieliśmy jak się do tego zabrać, kontenerów albo nie było albo były pod kluczem; obawialiśmy, że ktoś nas może przyłapać. Nie czuliśmy presji głodu, więc pomysł odpuściliśmy. Przez przypadek zostaliśmy jednak zbieraczami. Na naszej drodze znaleźliśmy m.in. dwa słoiki kompotu gruszkowego, wielką pakę ciastek oraz całą masę mandarynek.

Japonia

Wiele restauracji kusi potencjalnych klientów taką wystawką. Dania wiernie odwzorowują swoje odpowiedniki z menu, z tą różnicą, że wykonane są z plastiku.

Japonia

Automaty można spotkać w Japonii praktycznie na każdym kroku, a w nich napoje, słodycze, lody, jajka, gotowe dania. Do wyboru, do koloru.

Japonia, sushi

Sushi na kolację w namiocie rozbitym w parku? Standard ;)

Japonia

Japonia

Japonia

Czego tu nie wymyślą.

Japonia

Tęskni się za polskimi kanapeczkami.

Japonia

Spanie.

Ze względu na wysokie ceny miejsc noclegowych wiedzieliśmy, że będziemy musieli trochę pokombinować. Udało się! Podczas całego pobytu w Japonii na noclegi nie wydaliśmy ani grosza. Z 36 nocy, 10 spaliśmy u warshowersów, 3 w kościele, natomiast pozostałe 23 „na dziko”. Zazwyczaj w parku. Park jest dobrym miejscem do spania, a jeżeli ma w sąsiedztwie supermarket – idealnym 😉 W większości parków są czyste toalety, wyposażone w papier toaletowy (!) i o ile będziemy się grzecznie zachowywać nikt nie będzie się nas czepiał. Ze spaniem w parku wiążą się niestety dwa problemy: gotowanie i emeryci.

W niektórych parkach widnieją tabliczki informujące o zakazie rozniecania ognia. Czasami, kiedy mieliśmy ochotę na coś innego niż sushi, musieliśmy użyć kuchenki. Z rozpalaniem czekaliśmy zazwyczaj do momentu, gdy nikt nie kręcił się w okolicy (z tym w zimie po zmroku nie było raczej ciężko), a i tak moment rozpalania ciągnął się w nieskończoność. Gdy garnek lądował na palniku i płomienia nie było widać, mogliśmy odetchnąć z ulgą.

W parkach bardzo często znajdują się boiska do krykieta, korty tenisowe lub po prostu ścieżki spacerowe. Japońscy emeryci są natomiast bardzo aktywni fizycznie i niesamowicie zahartowani, za co należą im się ogromne brawa, jednak (niestety) jak większość starszych ludzi lubią zaczynać dzień wcześnie. Ledwo wstanie słońce (nieważne, że -2OC) a już zaczynają się poranne rozgrywki i spacery. Także nie ma spania do 10-ej! 😉

Japonia

Kochanie, skoczysz po śniadanie?

Japonia

Polski

Sympatyczni panowie w odpowiedzi na nasz nocleg w parku zapytali czy jesteśmy Syrii. Syryjscy uchodźcy uciekają do Polski, Polscy do Japonii ;)

7-eleven i spółka.

Otwarte całodobowo sklepy samoobsługowe (coś pokroju naszej żabki) okazały się doskonałym miejscem na przerwę i schronieniem w czasie deszczu. Można je znaleźć na każdym kroku. W niektórych z nich są miejsca siedzące i takich zazwyczaj szukaliśmy. W 7-eleven pijaliśmy tanią i dobrą kawę, korzystaliśmy z toalety (standardem są podgrzewane deski) i kradliśmy internet.

Podrzucam link to przydatnej aplikacji, dzięki której można uniknąć konieczności logowania do sieci. Działa w przypadku większości sklepów typu convenient.

Japonia

Typowa toaleta z podgrzewaną deską i panelem sterowania.

Japonia

Umyje, wysuszy i zagra coś wesołego (tak na wypadek jakby ktoś podsłuchiwał;))

Bezpieczeństwo.

Podczas naszego całego pobytu w Japonii, nie było ani jednego momentu, w którym czulibyśmy, że grozi nam jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Nie przeszło nam przez myśl, że ktoś chciałby nas okraść, oszukać lub skrzywdzić. Doszło do tego, że buszując po supermarketach lub secondhandach zostawialiśmy nasze obładowane rowery niespięte. Może to lekkomyślne, przecież „zawód” złodzieja funkcjonuje na całym świecie, jednak my naprawdę czuliśmy, że gdzie jak gdzie, ale w Japonii nie może nam się to przydarzyć.

Japonia

Parking rowerowy w centrum Kobe.

Secondhandy.

Zawsze lubiłam buszować po secondhandach w poszukiwaniu perełek, jednak to, co można wyhaczyć w tego typu sklepach w Japonii, to zupełnie inna bajka. W asortymencie sklepów, oprócz ubrań, znajdziemy…hmm w sumie praktycznie wszystko. Od elektroniki, książek, wyposażenia domu, pamiątek, po sprzęt sportowy. Rzeczy w bardzo dobrym stanie, często nieużywane. Z cenami bywa różnie. Nie wszystko jest supertanie, czasami szczęka opada, ale jeżeli ma się trochę czasu, można upolować naprawdę fajne rzeczy w okazyjnych cenach. Z czasem znaleźliśmy nawet swoją ulubioną sieciówkę – 2nd STREET. Po zorientowaniu się w kosztach wysyłki paczki z Japonii do Polski (10kg/statek/czas dostarczenia 2 miesiące – ok. 200zł), po 2 latach konsumpcyjnej posuchy, wpadliśmy w zakupowy szał.

Japonia

Sale!

Japonia

Nawet niechętny do chodzenia po sklepach Piotrek odnalazł się w roli poszukiwacza skarbów.

Czystość.

Co tu dużo pisać, dużo przyjemniej podróżuje się, gdy pod kołami nie walają się tony papierów, a z przydrożnego rowu nie dochodzi smród rozkładających się śmieci. Fajnie iść do publicznej toalety i nie cofnąć się pod wpływem odruchu wymiotnego. Miło dla odmiany, zamiast chaosu w przestrzeni publicznej zobaczyć porządek. Japończycy dbają o czystość swoją i swojego otoczenia.

Bardzo dużo wagę przywiązuje się do segregacji śmieci. Bardzo rzadko spotkamy kosz, do którego można wrzucić wszystko, a czasami zdarza się, że będziemy mieli również problem ze znalezieniem jakiegokolwiek pojemnika na odpady, ponieważ większość Japończyków zabiera je do domu i tam poddaje segregacji. Podczas zakupów zawsze dostaniemy jednorazówkę (co akurat jest dość sporym absurdem w całej tej dbałości o środowisko), która będzie nam mogła posłużyć do transportu śmieci. Jeśli domu nie mamy, z pomocą przychodzą sklepy typu convenient oraz supermarkety. W przypadku tych drugich bywa, że opakowania przed wyrzuceniem należy umyć.
Japonia

Pralnie samoobsługowe.

Bardzo popularne, dostępne na każdym kroku, łatwe w obsłudze. Zdarzyło nam się kilkukrotnie korzystać, a to przez niedomkniętą w czasie ulewy sakwę, zmokły nam ubrania i trzeba było je wysuszyć, a to nasz gospodarz nie miał pralki, a nam akurat skończyły się czyste rzeczy. W niektórych pralniach jest nawet internet, więc podczas odświeżania garderoby, można przy okazji nadrobić zaległości na blogu.
Japonia

Japonia

Drogi.

Tak jak już wspomniałam na wstępie, o szerokich poboczach czy dobrym systemie ścieżek możemy pomarzyć. Poruszaliśmy się naprzemiennie to ulicą, to chodnikiem, przeznaczonym dla rowerzystów i pieszych, które może idealne nie są, jednak okazywały się bardzo przydatne. Nie lubimy jeździć po ciemku i podczas całej naszej podróży staraliśmy się tego nie robić. Aż do Japonii, gdzie zaczęło nam się to zdarzać notorycznie. Dzień był krótki, a my po Korei Południowej mieliśmy już dość chodzenia spać o 18-ej. Biorąc pod uwagę kierowców mijających na milimetry, nie ryzykowalibyśmy jeżdżenia po zmroku, jednak poruszanie się po ścieżkach, to już co innego.

Krajobraz.

Jako, że nasza trasa wiodła w dużej mierze wzdłuż wybrzeża, było raczej płasko. Nudno? Mało wymagająco? Nie ma problemu! Wystarczyło wjechać trochę w głąb lądu, żeby oblać się potem, bo podjazdy w Japonii potrafią być naprawdę wymagające. Japońskie miasta potrafiły ciągnąć się kilometrami i nie mieć końca, jednak kiedy udało nam się już wydostać z miejskiej dżungli czekało nas miłe zaskoczenie: przydomowe ogródki, drzewka owocowe, lasy bambusowe. W palecie kolorów dominowały błękity i głębokie zielenie. Gdy tylko na naszym horyzoncie pojawiła się niepodzielnie panująca Fudżi, nie mogliśmy jej spuścić z oczu.

Japonia

Przydomowe ogródki.

Japonia

Japonia, Fudżi, Fuji

Ludzie.

Nie będę w tym poście próbowała rozgryźć, jacy Japończycy są naprawdę. Nie będę dociekać czy ich nienaganne maniery, uprzejmość i gotowość do pomocy były prawdziwe, czy stanowiły może jedynie wyuczone odruchy. Nawet jeżeli Japończycy mają dwa oblicza, to podczas całego naszego pobytu, zobaczyliśmy tylko tą jasną stronę, małych ludzi z wielkim sercem. Czasami nieco sztywni, skrępowani obyczajami, nerwowi, jednak na swój sposób uroczy. My mamy swoje „yyy” w momentach, kiedy nie wiemy jak coś powiedzieć, Japończycy niepowtarzalne „etooo anooo”, które od razu wywoływało uśmiech na naszych twarzach, ale to musielibyście sami usłyszeć 😉

Japonia

Zatrzymaliśmy się, żeby zobaczyć co tak tłuką. Dostaliśmy lekcję przygotowywania mochi z degustacją w komplecie.

Japonia

Lokalny gospodarz w nietypowy sposób częstuje podróżnych mandarynkami.

Japonia

Japonia

OLYMPUS DIGITAL CAMERA