Przedłużanie irańskiej wizy.

IMGP5294

O procedurze wyrabiania irańskiej wizy już było, przyszedł czas na jej przedłużanie. W świetle obowiązujących przepisów (stan 21.12.2015) 30-dniową wizę uzyskaną na lotnisku można przedłużyć tylko jeden raz o kolejne 15 dni, natomiast jeżeli wyrabialiśmy wizę w trybie normalnym, tj. w jednej z ambasad lub konsulatów Iranu, mamy możliwość jej dwukrotnego przedłużenia, każdorazowo na okres do 30 dni. Oznacza to, że jeżeli mamy szczęście to możemy w Iranie spędzić w sumie 90 dni.

Gdzie przedłużyć wizę?

Wizę można przedłużyć we wszystkich większych miastach, na specjalnie wyznaczonych w tym celu posterunkach policji. Najlepiej pytać o „immigration police office” lub „tourist police office”. Warto pamiętać, że piątek jest dniem wolnym od pracy, a w czwartek placówki funkcjonują w skróconych godzinach.

Kiedy można aplikować o przedłużenie wizy?

Niestety w tym przypadku nie ma żadnego wzorca i wszystko zależy od indywidualnych przepisów obowiązujących na danym posterunku, od tego kto siedzi za biurkiem i w jakim jest humorze. Najczęściej spotykaliśmy się z informacjami, żeby nie przychodzić wcześniej aniżeli 3 dni przed wygaśnięciem aktualnej wizy. Nie ma jednak tak naprawdę żadnych reguł, czasami każą czekać do ostatniego dnia, ale spotkaliśmy się również z przypadkiem, że wiza została przedłużona na 2 tygodnie przed jej wygaśnięciem.

Co jeśli spóźnimy się z przedłużeniem wizy? Na przykład: W ostatni dzień ważności wizy na posterunku w Shirazie mówią, że mogą nam dać tylko 2 tygodnie, a liczyliśmy na 30 dni. Pakujemy się w busa np. do Isfahanu i próbujemy kolejnego dnia na tamtejszym posterunku, z nadzieją że trafiliśmy na dobrego policjanta. Za każdy nadplanowy dzień, po wygaśnięciu wizy trzeba również uiścić karę w wysokości 7$ lub 8$.

Ile trwa procedura?

Procedura przedłużania wizy trwa od paru godzin do kilku dni. Tak jak powyżej, wszystko zależy od naszego szczęścia. Niektórzy dostają wizę tego samego dnia, inni – na przykład my – muszą czekać nawet tydzień.

Na ile dni można przedłużyć wizę?

Maksymalnie na 30 dni (dot. wizy wyrabianej w trybie normalnym). Wiadomo, że im więcej, tym lepiej. Funkcjonariusze na posterunkach nie są jednak tego samego zdania. Nie wszędzie istnieje możliwość uzyskania dodatkowych 30 dni, szczególnie podczas drugiego przedłużenia. Zaczynają się pytania typu „po co Wam tyle czasu?”, „jakie miejsca planujecie odwiedzić?” itd. Nawet jeśli nie mamy zaplanowanej trasy, nie wiemy dokładnie gdzie spędzimy kolejny miesiąc, warto przed udaniem się na posterunek wymyślić jakiś wiarygodny scenariusz obejmujący dokładną trasę wycieczki, uwzględniający największe atrakcje Iranu. Dobrze również podkreślać, że Iran jest bardzo dużym państwem, które ma wiele do zaoferowania, że tyle przepięknych miejsc jest jeszcze do zobaczenia itp. Jeżeli podróżujecie rowerem, to warto to zaznaczyć. Z racji tego, że poruszacie się powoli, a Iran jest ogromny, potrzebujecie przecież duuuużo czasu. Jeżeli trafimy na dobrego policjanta, dobre argumenty mogą pomóc, a na pewno nie zaszkodzą. Jeśli za biurkiem siedzi zły policjant, nic nie pomoże.

Ile to kosztuje?

Każdorazowe przedłużenie wizy to koszt 345000 riali lub ok. 10$ (stan 21.12.2015r.). Inaczej sprawa wygląda w przypadku wyspy Qeshm, gdzie istnieje możliwość przedłużenia wizy jedynie za pośrednictwem agencji, która pobiera prowizję. Jej wysokość nie jest chyba odgórnie określona, więc warto się targować. Nam udało się zbić cenę z 1500000 riali do 550000 riali/os./wiza + prowizja.

Jakie dokumenty będziemy potrzebować?

– paszport
– 2 kopie pierwszej strony paszportu
– 2 kopie strony z irańską wizą lub strony z pieczątką wjazdową do Iranu
– 2 zdjęcia ( kobiety obowiązkowo w chuście zakrywającej włosy i szyję)
– kwit z banku (Bank Melli) potwierdzający dokonanie wpłaty

Na posterunku otrzymujemy również do wypełnienia kwestionariusz.
Aplikując na Qeshmie, zmuszeni jesteśmy do użycia agencji pośredniczącej, co ma jeden plus – przychodzimy do biura zostawiamy paszport, zdjęcia, płacimy i o nic więcej nie musimy się martwić. Pan Rostami aka Ramirez wraz ze swoim haremem zadba o to, żeby wszystko poszło po naszej myśli.
Więcej informacji na temat bieżących zasad, jak również aktualne raporty z poszczególnych posterunków można znaleźć pod tym adresem: http://caravanistan.com/visa/iran/extensions/.

Jak wygląda rzeczywistość?

Przedłużenie nr 1.

Plan był taki, żeby przedłużyć wizę w Shirazie, bo podobno bez problemu wbijają kolejne 30 dni. Rzeczywistość okazała się nieco inna. Powiedzieli, że mogą na dać tylko 2 tygodnie i odesłali do Bandar Abbas z zapewnieniem, że tam uda na się przedłużyć na 30 dni. W Bandar również usłyszeliśmy , że maksymalnie możemy dostać 2 tygodnie, a na dodatek powiedzieli, że potrzebują kwit z hotelu w którym śpimy. Tłumaczenie, że śpimy w namiocie (spaliśmy u couchsurfera, ale tego nie mogliśmy zdradzić) na nic się zdało, kwit musi być. Odesłali nas na Qeshm (na który i tak się wybieraliśmy). Tam strefa wolnocłowa, luźniejsze przepisy, tam przedłużą Wam na miesiąc – zapewniali. Na Qeshmie okazało się, że musimy użyć agencji turystycznej, co nie do końca nam się podobało, bo niby dlaczego nie można aplikować bezpośrednio na posterunku. Udało się wytargować dobrą cenę, panie w biurze po kilkukrotnych telefonach do szefa zapewniły, że wiza będzie na 30 dni, więc nie pozostało nam nic innego niż uwierzyć im na słowo. Nie było żadnego problemu, że podaliśmy park jako miejsce zakwaterowania. Po 2 dniach roboczych (Składaliśmy paszporty w czwartek, a odebraliśmy w niedzielę) odebraliśmy paszporty z pieczątką uprawniającą nas do pobytu w Iranie kolejne 28 dni. Albo ktoś nie umiał liczyć albo…albo nie wiem co  Ciężko czasem zrozumieć co tu się dzieje.

Przedłużenie nr 2.

Podczas miesięcznego pobytu na Qeshmie dowiedzieliśmy się, że po kolejne przedłużenie musimy jechać do Bandar Abbas, ponieważ „posterunki usytuowane na granicy państwa nie są uprawnione do ponownego przedłużania wizy”. Naszych znajomych, którzy przedłużali wizę po raz drugi, na posterunku oraz w agencji pośredniczącej odesłano do Bandar, więc stwierdziliśmy że nawet nie ma co próbować.

Na posterunek w Bandar jechaliśmy bez większych obaw, tym bardziej że nasi gospodarze pozwolili nam podać ich adres jako miejsce zakwaterowania, mieliśmy obmyślony plan co, gdzie, kiedy i dlaczego, a w razie sytuacji awaryjnej wiedzieliśmy, że warto uronić kilka łez. Podobno pomaga.

Od wejścia był problem. Zaczęło się od tego, że obsługujący nasz oficer stwierdził że pieczątka która wbito nam na Qeshmie jest pieczątką wyjazdową, tzn. że wraz z wygaśnięciem wizy musimy niezwłocznie opuścić kraj. Następnie zaproponowano nam 3 dni na wyjazd. Na pytanie dlaczego nasi znajomi 2 tygodnie wcześniej dostali przedłużenie na 30 dni, odpowiedział że tydzień temu zmieniły się przepisy i oni nie mogą przedłużyć wizy, która była już wcześniej przedłużana. Zasugerował, żebyśmy jechali do Jazdu lub Kerman (tylko kilkaset kilometrów). Nawet argument, że poruszamy się rowerami nie pomógł. „Rowery możecie zapakować do autobusu”. Odesłał nas do szefa, siedzącego za szybką po drugiej stronie biura. Ten w ogóle nie chciał z nami dyskutować. Pomijając fakt, że nie znał anielskiego, starał się nas kompletnie ignorować, dając do zrozumienia, że tylko tracimy czas. Parokrotnie, gdy złapaliśmy kontakt wzrokowy podenerwowany zaczynał pokrzykiwać i machać rękami, wskazując drzwi. Wróciliśmy do okienka młodszego oficera, który po Piotrka zarzutach o dyskryminację Polaków względem innych nacji (Niemców, Francuzów) oraz moich łzach powoli zaczął mięknąć. Spytał czy możemy zostawić paszporty na kilka dni, czy nie będzie problemem, że trochę to potrwa. Po krótkiej konwersacji (na odległość) z szefem, zmienił jednak zdanie, oderwał kawałek kartki na której coś nabazgrał, po czym powiedział, że mamy z tym świstkiem wracać na posterunek na Qeshm, a jego przełożony zadzwoni do nich jeszcze tego dnia, żeby potwierdzić zgodę na nasze przedłużenie. Wracamy zatem czym prędzej na Qeshm, gdzie na posterunku oczywiście byli zdziwieni naszym przybyciem (żeby było śmieszniej na wejściu do jednostki przydzielono mi czador, który musiałam przywdziać) i odesłali nas nie gdzie indziej, jak do biura pana Rostamiego, który obiecał zrobić wszystko co w jego mocy, żeby przedłużyć naszą wizę na 30 dni (2 tygodnie wcześniej nie mógł zrobić nic więcej, jak odesłać naszych znajomych do Bandar). Na decyzję czekaliśmy tydzień. Codziennie słyszeliśmy, że jeszcze nic nie wiedzą, żebyśmy zadzwonili kolejnego dnia. Gdyby nie to, że mieliśmy miejsce, którego nie spieszyliśmy się opuszczać, sytuacja byłaby na pewno nieco irytująca. Tym razem, dla odmiany nasza wiza została przedłużona o 29 dni 

A co by nie było nudno, kilka murali z Qeshm 😉

IMGP5516

IMGP5513

IMGP5512

IMGP5514