Polak, Węgier, dwa bratanki.

Trolejbus marki Ikarus.Trolejbus marki Ikarus.

Tym razem, na szczęście, nie muszę grzebać w pamięci, w poszukiwaniu wakacyjnych wspomnień sprzed lat. W ostatnim czasie udało nam się odwiedzić dwie europejskie stolice – Warszawę oraz Budapeszt. Warszawę, z prostego powodu: otóż Piotrek nigdy w naszej stolicy nie był, więc stwierdziliśmy, że wstydem by było jechać w szeroki świat, pomijając ten istotny fakt. W stolicy Węgier przywitaliśmy natomiast Nowy Rok.

Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki.

Założę się, że każdy z Was zna bardzo dobrze to przysłowie, które jak się okazuje funkcjonuje również w języku węgierskim. Jego prawdziwość udało nam się zweryfikować podczas emigracji, gdzie sporą część naszych współpracowników stanowili Węgrzy, z którymi mieliśmy bardzo dobre kontakty, zarówno w pracy jak i poza nią. Obie strony były bardzo chętne do nauki słówek i trzeba przyznać, że Węgrzy przechodzili samych siebie, w lot chwytając coraz to nowe zwroty. Niestety dla mnie nauka zakończyła się kapitulacją i w głowie zostało tylko jedno słówko, a mianowicie: egészségedre (na zdrowie).

Warszawa nie taka zła, jak ją malują.

Na pierwszy ogień, poszedł Pałac Kultury i Nauki, który obejrzeliśmy z każdej strony i trochę od środka, jednak cena 20 zł nieco przygasiła naszą chęć obejrzenia Warszawy z tarasu widokowego (okratowanego), znajdującego się na 30-stym piętrze. Znaleźliśmy za to inny sposób, na zobaczenie panoramy Warszawy, za darmo i to z 37 piętra. Da się? da się :)

Pałac Kultury i Nauki.

Pałac Kultury i Nauki.

Nieodłącznym elementem krajobrazu Warszawy, jest pamięć o poległych podczas wojny żołnierzach oraz pomordowanych cywilach. Odwiedziliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego, Grób Nieznanego Żołnierza, Pomnik Małego Powstańca, Pomnik Powstania Warszawskiego oraz z pomocą miłego pana udało nam się odnaleźć słabo oznakowane, zachowane fragmenty murów getta.

Jeden z warszawskich murali upamiętniający powstańców.

Jeden z warszawskich murali upamiętniający powstańców.

Grób Nieznanego Żołnierza

Grób Nieznanego Żołnierza

Płyty wskazujące przebieg muru getta.

Płyty wskazujące przebieg muru getta.

Zdecydowaliśmy się również na zwiedzanie Muzeum Wojska Polskiego. Chyba najbardziej podobała nam się wystawa plenerowa, na którą składają się czołgi, samoloty, wozy bojowe, działa i innego tego rodzaju machiny. Tą część muzeum można zwiedzić bezpłatnie. Bilet indywidualny na ekspozycje w budynku MWP kosztował nas 15 zł.

Wystawa plenerowa. Muzeum Wojska Polskiego.

Wystawa plenerowa. Muzeum Wojska Polskiego.

Do Piwnic Staromiejskich z okazji czwartku udało nam się wejść za darmo i co najlepsze dostaliśmy prywatnego przewodnika, i to nie byle jakiego – prawdziwego pasjonata, dzięki któremu dowiedzieliśmy się nie tylko ciekawostek związanych z owymi podziemiami, ale również z samą Warszawą. Okazało się na przykład, że Pomnik Syrenki na Starym Mieście to kopia, a prawdziwa chroniona jest na tyłach muzeum, w odpowiedzi na liczne akty jej dewastacji.

Na naszej trasie znalazły się również Stare Miasto wraz z Rynkiem i Pałacem Królewskim, Pałac Prezydencki, Belweder, Sejm, Pomnik Syrenki na Powiślu oraz Łazienki Królewskie, które z pewnością są jeszcze przyjemniejsze do odwiedzenia latem.

Pałac Prezydencki.

Pałac Prezydencki.

Pałac Na Wodzie w parku Łazienkowskim.

Pałac Na Wodzie w parku Łazienkowskim.

Wszystkie opisane powyżej miejsca znajdują się w obrębie Śródmieścia, więc spokojnie można zrezygnować z komunikacji miejskiej na rzecz spaceru.

Pomnik Syrenki ze Stadionem Narodowym w tle.

Pomnik Syrenki ze Stadionem Narodowym w tle.

Jeżeli chodzi o noclegi to polecić możemy Hoza Hostel (25 zł za łóżko w pokoju wieloosobowym). Dobrą alternatywą dla tych, którzy lubią smacznie zjeść, za rozsądne pieniądze będą liczne bary mleczne (Złota Kurka, Familijny, Prasowy).

Ul. Dawna prowadząca na taras widokowy. Stare Miasto.

Ul. Dawna prowadząca na taras widokowy. Stare Miasto.

Podobno Budapeszt najpiękniejszy jest nocą.

Muszę przyznać rację temu stwierdzeniu, gdyż wszystkie reprezentacyjne budynki oraz mosty Budapesztu są przepięknie oświetlone. My z racji niezbyt wczesnego wstawania i jednocześnie bardzo krótkiego dnia, zwiedzaliśmy Budapeszt w dużej mierze po zmroku.

Widok na miasto ze Wzgórza Zamkowego.

Widok na miasto ze Wzgórza Zamkowego.

Most Łańcuchowy.

Most Łańcuchowy.

Na miejsce dotarliśmy w Sylwestra, a Nowy Rok postanowiliśmy powitać na Wzgórzu Zamkowym, oczekując z całym tłumem innych turystów na spektakularne pokazy fajerwerków. O północy szału nie było, a srogi mróz szybko zakończył naszą ochotę na świętowanie do białego rana.

W oczekiwaniu na Nowy Rok.

W oczekiwaniu na Nowy Rok.

Jedną z doskonałych atrakcji Budapesztu (i tak na prawdę całych Węgier), szczególnie w zimne dni, są liczne kąpieliska termalne. My odwiedziliśmy największy tego typu kompleks w mieście (i podobno w Europie), na który składało się 15 basenów krytych, 3 baseny zewnętrzne oraz 10 saun. Woda w poszczególnych basenach osiągała temperaturę 18°C – 40°C. Budynek oraz jego wnętrze nie przypominały wyglądem zwykłego basenu; z licznymi mozaikami i rzeźbami, podchodziły bardziej pod muzeum, wypełnione w gratisie wodą. Całodniowy koszt tej przyjemności to ok. 5000 HUF/os.

Baseny zewnętrzne.

Baseny zewnętrzne.

Na prawym brzegu Dunaju, znajdują się również liczne jaskinie, udostępnione dla zwiedzających. My odwiedziliśmy największą z nich i trzecią co do wielkości na Węgrzech, jaskinię Pálvölgyi. Przewodnik opowiadał tylko w języku węgierskim, na szczęście z pomocą przybył nam jakiś miły pan, który tłumaczył nam ważniejsze informacje na angielski. W jaskini uformowanej przez wody ze źródeł termalnych, można podziwiać stalaktyty, stalagmity oraz inne nacieki, które po dłuższym przyjrzeniu podobno przypominają swoim kształtem różne zwierzęta. Czas ok. 50 min. Koszt: 1300 HUF/os.

Formacja stalagmitów o nazwie “Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków”.

Formacja stalagmitów o nazwie “Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków”.

Przyjemnym miejscem na spacer okazała się usytuowana na Dunaju, Wyspa Małgorzaty. Oprócz odwiedzonego przez nas mini-zoo oraz ruin natury sakralnej, na wyspie znajdują się liczne obiekty sportowe i rekreacyjne.

Bociany zamieszkujące mini-zoo na Wyspie Małgorzaty.

Bociany zamieszkujące mini-zoo na Wyspie Małgorzaty.

Wieczorem warto wybrać się na Wzgórze Gellerta, z którego rozpościera się przepiękna panorama miasta. Na wzgórzu znajduje się cytadela oraz Pomnik Wolności.

Widok ze zbocza Wzgórza Gellerta (ze szczytu dużo ładniejszy, ale niestety się rozpadało).

Widok ze zbocza Wzgórza Gellerta (ze szczytu dużo ładniejszy, ale niestety się rozpadało).

Pomnik Wolności na Wzgórzu Gellerta.

Pomnik Wolności na Wzgórzu Gellerta.

Jedynym muzeum, które mieliśmy chęć zwiedzić był cieszący się dużo popularnością Dom Terroru. Niestety w kolejne ustawiliśmy się dopiero po godzinie 16-ej, a kolejna była na tyle długa, że pani z obsługi, poinformowała nas, że muzeum jest czynne do 18-ej, w kolejce stać będziemy około godziny, a zwiedzanie trwa ok 1,5 godziny, więc nie opłaca nam się tyle marznąć, by później na szybko “przelecieć” muzeum.

Fotografie na ścianie budynku Terror Háza, upamiętniające zamordowanych przeciwników reżimu.

Fotografie na ścianie budynku Terror Háza, upamiętniające zamordowanych przeciwników reżimu.

Do imponujących budowli w Budapeszcie należą z pewnością Parlament, usytuowany tuż nad wodami Dunaju; Bazylika św. Stefana, Baszta Rybacka oraz budynek Węgierskiej Opery Państwowej.

Parlament.

Parlament.

Baszta Rybacka.

Baszta Rybacka.

Panorama z Baszty Rybackiej.

Panorama z Baszty Rybackiej.

Będąc w Budapeszcie warto odwiedzić Centralną Halę Targową, na której można znaleźć typowo madziarskie produkty spożywcze i alkohole, a także wyroby rzemiosła ludowego. W hali targowej znajdują się również liczne knajpki: od fast foodów, po lokale oferujące typowe węgierskie dania.

Stoiska mięsne.

Stoiska mięsne.

Wesołe pikle.

Wesołe pikle.

W stolicy naszą uwagę przykuły różne ciekawe pojazdy:

Trolejbus marki Ikarus.

Trolejbus marki Ikarus.

Fiat 126p przerobiony na rikszę.

Fiat 126p przerobiony na rikszę.

Koło samo się nie napompuje.

Koło samo się nie napompuje.

Budapeszt posiada doskonałą komunikację miejską. Bilet dobowy na całą komunikację to koszt 1650 HUF (również promy w dni robocze). Bardzo dobrą opcją dla grup do 5 osób, jest bilet grupowy dobowy w cenie 3300 HUF, z którego korzystaliśmy.

Miejsca noclegowe w Budapeszcie można znaleźć spokojnie w granicach 3000 HUF (łóżko w pokoju wieloosobowym). My nocowaliśmy w camperze na całorocznym campingu (cena ta sama).

Na zakończenie nasuwa się pytanie, Warszawa czy Budapeszt?
Odpowiedź jest prosta: oczywiście, że Balaton 😉

Zimowy Balaton.

Zimowy Balaton.

Bydło nam Balatonem.

Bydło nam Balatonem.

  • Mirka Krawińska-Hajduga

    super wpis, my niestety nie mieliśmy okazji zwiedzić dokładniej Budapesztu. Przejeżdżając, zatrzymaliśmy się tylko na dosłownie 2 godzinki (i niestety było to w ciągu dnia, więc nie dane nam było zobaczyć pięknego oświetlenia), ale to mi wystarczyło, żeby się w tym mieście zakochać :) Mam nadzieję, że w tym roku wybierzemy się tam na dłużej i nadrobimy zaległości 😉