Park Narodowy Waszlowani.

IMGP0963

O Parku Narodowym Waszlowani dowiedzieliśmy się dopiero podczas pobytu w Udabno. Nie znaleźliśmy go w żadnych przewodnikach, nikt o nim wcześniej nie mówił, nie polecał. Sądząc po tym ilu spotkaliśmy turystów podczas naszego 3-dniowego pobytu w tym miejscu, to raczej nie jest to popularny kierunek wycieczek. Dla nas idealnie! Mieliśmy wszystkie te piękne przestrzenie niemalże na wyłączność.

Park Narodowy Waszlowani, położony jest w najbardziej wysuniętym na południowy – wschód zakątku Gruzji, przy granicy z Azerbejdżanem. Jego obszar charakteryzuje się suchym, półpustynnym klimatem. Na krajobraz parku składają się głównie obszary pustynne i półpustynne, roślinność stepowa oraz lasy liściaste. Ostatnie pojęcie może być nieco mylące, gdyż las pistacjowy, wyglądem nie przypomina typowego lasu, a raczej zbiór luźno rozrzuconych drzew. Charakterystyczną dla Waszlowani formą są również tzw. badlandy, czyli suche tereny wyżynne, porozcinane labiryntem korytarzy, powstałe w skutek rzadkich, lecz bardzo obfitych opadów. Na terenie objętym ochroną występują m.in. takie gatunki zwierząt jak: lampart anatolijski, hiena pręgowana, niedźwiedź brunatny, wilk, ryś, dzik, jak również rzadkie okazy ptaków: sęp płowy, sęp kasztanowaty, ścierwnik, strepet i bocian czarny. Wszystkie podczas naszego pobytu zdążyły się jednak schować wśród traw, wąwozów i za nielicznymi drzewami.
IMGP0940

IMGP0942
IMGP0941

Szlaki w Parku Narodowym Waszlowani są przystosowane zarówno do samochodowych, konnych jak również pieszych i rowerowych wycieczek. Przez wzgląd na bardzo ograniczony dostęp do pożywienia, wody, miejsc ocienionych, a także stada gryzących much poruszanie się po parku w okresie letnim może być nieco uciążliwe. Na terenach graniczących z parkiem, należy również uważać na psy pasterskie, których właściciele lubią patrzyć jak atakują ludzi i nic z tym faktem nie robić.

IMGP0958

IMGP0961

IMGP0963

IMGP0965

Las pistacjowy.

Las pistacjowy.

Po dotarciu do Dedoplistskaro udaliśmy się do siedziby Parku Narodowego Waszlowani w celu rejestracji oraz opłacenia noclegów na terenie parku (5 lari/os. we własnym namiocie, 40 lari/bungalow). Dzięki uprzejmości pani Nino, udało nam się zostawić część naszych gratów w placówce. Bagaże musieliśmy natomiast uzupełnić o prowiant na 3 dni oraz spory zapas wody. Z Dedoplistskaro przez pola nicości dojechaliśmy do Kasristkali (ok. 50 km) – ostatniej wioski przed wjazdem na teren Waszlowani, gdzie spędziliśmy pierwszą noc. W wiosce są kraniki z wodą, sklepu nie udało nam się zlokalizować. Trzy kolejne dni wyglądały mniej więcej podobnie: wstawaliśmy przed wschodem słońca, by zdążyć dotrzeć do zaplanowanego miejsca przed południem (czytaj zanim spali nas słońce ), by resztę dnia spędzić na leniuchowaniu i odganianiu się od much. Z dwóch miejscówek na terenie parku, w których spaliśmy: Mijnis Kure oraz Vashlovani, zdecydowanie podobała nam się bardziej ta pierwsza, usytuowana nad rzeką Alazani w cieniu drzew. Aby się do niej dostać trzeba posiadać ze sobą ważny paszport, gdyż po drodze mijamy punkt gruzińskiej straży granicznej (faktycznie sprawdzali nam dokumenty).
IMGP0985

IMGP0986

IMGP0988

IMGP1005

IMGP0995

IMGP1000
Przed wjazdem do parku naczytałam się o tych wszystkich zwierzętach, które mogliśmy spotkać, więc liczyłam na to, że zobaczymy jakieś stado gazeli, ale jednocześnie miałam lekkie obawy, czy oby przypadkiem jakiś niedźwiedź lub wilk nie będzie chciał nam się zakraść nocą do namiotu, a stąpając po trawie wypatrywałam jadowitych węży. Jednym słowem moja wyobraźnia mocno pracowała. Do tego stopnia, że pierwszej nocy śpiąc na skraju wioski, w nocy ze snu wyrwało mnie głośne sapanie. Byłam przerażona: to na pewno wilk albo niedźwiedź albo… po prostu pies. Ciekawskiemu Piotrkowi udało się za to zobaczyć węża podczas otwierania tajemniczej studzienki wśród traw. Tak szybko jak ją otworzył, tak szybko ją zamknął, ciesząc się, że przeciwnik obrócony był do niego tyłkiem.
IMGP1005

IMGP1006

Po drugiej stronie rzeki Azerbejdżan

Po drugiej stronie rzeki Azerbejdżan

IMGP1025

IMGP1047

IMGP1052

IMGP1037

Piotrek kazał mi napisać podsumowanie:
Jak było? Było ciężko, było gorąco, ale BYŁO WARTO !