Rumunia

Sanktuarium misiów i błotne wulkany.

Kolejnym przystankiem na naszej drodze był Braszów oraz pobliskie Zarnesti, w którym usytuowane jest Sanktuarium Misiów (Libearty Bear Sancturary). Nie jest to typowe zoo. W Sanktuarium na terenie 70 hektarów lasów dębowych i leszczynowych, żyje obecnie ponad 70 niedźwiedzi brunatnych, które dostały drugą szansę.

Rumunia

Sighisoara, Jezioro św. Anny i 10 głodnych misiów.

Otwieram oczy w Libanie i pierwszy dźwięk jaki słyszę, to delikatny szelest płatków śniegu ocierających się o nasz namiot. Powoli zaczynam wątpić w to, czy będzie dane nam podróżować w jakiejś inne porze roku niż zima. Staramy się jak najszybciej spakować, ale oczywiście im mocniej się staramy, tym bardziej nasze zgrabiałe palce odmawiają posłuszeństwa, więc guzdramy się niemiosiernie. Na dodatek okazuje się, że w moim rowerku trzeba wymienić klocki hamulcowe, co Piotrek czyni z największą…

Rumunia

Ponure urodziny, górskie serpentyny – Rumunii c.d.

Po świątecznym odpoczynku, trzeba było zebrać tyłki i ruszyć w dalszą drogę. I tak o ile w Niedzielę Wielkanocną pogoda była jeszcze jako taka, to w Poniedziałek – dzień naszego wyjazdu, oczywiście od rana, za oknami panowała na całego zimowa aura. Przez myśl przeszło mi, czy by nie zostać w Paltynosie dzień dłużej, jednak szybko odgoniłam myśli o wskoczeniu z powrotem pod ciepłą jeszcze kołderkę, gdyż wiedziałam, że zapewne dnia kolejnego sytuacja się powtórzy.

Rumunia

Góry, mamałyga i rumuńska gościnność.

Szczerze mówiąc, kiedyś w odległych czasach Rumunia kojarzyła mi się z jakimś brzydkim, biednym krajem, który zamieszkują cyganie. Z wiekiem świadomość zaczęła wzrastać i okazało się, że nawet niektórzy ludzie tam jeżdżą na wakacje i jest fajnie. Zdążyłam się również zorientować, co do różnicy między Rumunami (mieszkańcami Rumunii) a Romami czy też Cyganami. Planując naszą podróż rowerową do Azji okazało się, że na naszej drodze znajdzie się ten kraj. No to google grafika i patrzę…

Ukraina

Ukraina naszymi oczami.

Dużo osób sceptycznie podchodziło do naszego pomysłu jazdy przez Ukrainę, że wojna, że niebezpiecznie. Nie jesteśmy wariatami i jeszcze chcemy trochę pożyć, jednak jak tu nie jechać? Wszak Piotrka Babcia wywodzi się spod Lwowa. Po zaczerpnięciu informacji na temat sytuacji na zachodzie kraju, od osób tam mieszkających, które zapewniły nas, że nic niepokojącego się nie dzieje, klamka zapadła. Jedziemy.

Ukraina

Za górami, za lasami… w drodze na Zakarpacie.

Po kilku dniach we Lwowie przyszła pora, aby ruszyć w dalszą drogę. Obraliśmy kierunek na południe. Pierwszy nocleg mieliśmy zaklepany w Żydaczewie u Ks. Tomka, do którego to zadzwonił Ks. Jacek, z prośbą o przenocowanie nas. W Dolinie trafiliśmy akurat na mszę św., podczas której zostaliśmy publicznie przedstawieni z ambony miejscowym seniorkom, które to bardzo przejęły się naszą podróżą…

Ukraina

Coś dla duszy i ciała, czyli kilka dni we Lwowie.

Droga do Lwowa łatwa nie była. Jeżeli następnym razem stwierdzisz, że drogi w Polsce są dziurawe lub tragiczne, zapraszam na Ukrainę. Jeżeli chcesz poczuć atmosferę slalomu gigantu w wersji dla rowerzystów, zapraszam na Ukrainę. Jeżeli chcesz zafundować swoim nadgarstkom, łokciom i różnym innym częściom ciała terapię wstrząsową,…itd, itd. Koniec narzekania, trzeba się przyzwyczajać, w końcu będzie tylko gorzej 😉

Bez kategorii

W poszukiwaniu wiosny i nowego kolana.

I stało się. 1 marca rozpoczęliśmy naszą wymarzoną, długo wyczekiwaną podróż. Już pierwszy odcinek z Gliwic do Tychów, niby dobrze nam znany i krótki, z powodu silnego wiatru w twarz, dał nam lekko popalić. Zapaliło się pierwsze światełko ostrzegawcze: “gdzie Ty się w ogóle wybierasz i po co?”. W kolejnych dniach, gdy doszły do tego podjazdy, śnieżyce, kolano Piotrka, tych światełek było coraz więcej.

Przygotowania

Sprzęt na wycieczkę rowerową.

Długo wybieraliśmy nasz sprzęt na wycieczkę rowerową. Liczyła się dla nas prostota i niezawodność. A dlaczego rowerem? Rower daje swobodę wyboru. Nie jesteśmy od nikogo zależni, nikt i nic nas nie goni (chyba, że są to dzikie psy), sami decydujemy gdzie dzisiaj śpimy, a w którym kierunku wyruszamy jutro rano. Rower to wolność.