Jedwabny Szlak. Chiwa, Buchara, Samarkanda.

Chiwa

Nie chcąc poznać smaku rozczarowania, lepiej nie mieć zbyt wygórowanych oczekiwań, nie podążać na ślepo, przedeptanym tysiące razy szlakiem. Z drugiej jednak strony, człowiek nie może tak po prostu olać tych wszystkich zabytków, „perełek architektury”, historycznych miejsc. Tym bardziej mając świadomość, że drugi raz może już nie mieć ku zobaczeniu ich okazji.

W wypowiadanych przez Piotrka słowach „Jedwabny Szlak” zawsze było coś magicznego, co nie pozwalało nie skusić się na tę przygodę. Błysk w jego oku podpowiadał, że odkryjemy karty historii, przeniesiemy w czasie, by razem z kupiecką karawaną przemierzać piaszczyste otchłanie Uzbekistanu, a na bazarach, wśród orientalnych zapachów i tęczowych kolorów, odnajdziemy wspaniałe skarby. „Jedwabny Szlak” powodował dreszczyk emocji, malował w głowie bajkowe krajobrazy.

Wśród tłumów turystów i natarczywych sprzedawców; w warsztatach rzemieślników i opuszczonych medresach; na bazarach, w muzeach i meczetach; w deszczu i palącym słońcu, próbowaliśmy znaleźć TEN klimat. I chociaż piękne miejsca i wspaniałe budowle, które przetrwały próbę czasu wciąż stoją, to ich komercjalny charakter odebrał im ich tajemniczy blask. Tu płacimy, o tu ekstra za coś płacimy, tu zdjęć nie robimy, tu nie wchodzimy, tam nie stoimy. Oddychać na szczęście możemy. W sezonie i z tym będzie ciężej.

Dla historyków, architektów pewnie i gratka. Dla nas małych wędrowniczków – kolejny pstryczek w nos. Nie to co tłum wielbi, musimy i my uwielbiać. Nie musimy, ale pojedziemy do Chin i pewnie znowu to zrobimy. Pójdziemy, zobaczymy. Bez emocji, wielkich nadziei. Skoro już będziemy to dlaczego nie? Życie lubi zaskakiwać.

Chiwa.

W Chiwie było najlepiej. Nie było tłumów turystów. Większość wędrówkę po Uzbekistanie rozpoczyna w stolicy Taszkiencie. Później Samarkanda, Buchara i na końcu Chiwa. O ile starczy na nią czasu. Iczan Kala to miasto w mieście, stare miasto ogrodzone od nowego murami obronnymi. W jego obrębie znajdują liczne zabytki historyczne, muzea, zakłady rzemieślnicze, ale także kawiarnie i prywatne domy. Tych ostatnich jest coraz mniej. Władze powoli „wyrzucają” mieszkańców Iczan Kala za mury.

W Chiwie wpadliśmy w pułapkę „jeden bilet na wszystko”. Pytamy panią w kasie czy, aby na pewno na wszystko. Tak. Co się okazuje dodatkowo trzeba zapłacić za te „najlepsze” zabytki z widokiem. Wracamy z reklamacją. Pani mówi „tu macie wykaz, gdzie można.” Ale pani mówiła… Zwrotów nie przyjmujemy. Włazimy, więc wszędzie tam gdzie się da. W muzeach znajdujemy „nienarodzone dziecko z dwoma głowami” oraz „dziecko bez mózgu”. „A teraz dzieci patrzcie, co będzie jeżeli będzie używać narkotyków” – instruuje nauczycielka. Dzieciaki wrzeszczą i wytykają palcami słój z formaliną. Wstępujemy do kilku warsztatów rzemieślniczych. Ucinamy miłe pogawędki z kowalem, lutnikiem i snycerzem. Spacerujemy po starych murach, oglądając panoramę miasta. Na bazarze odkrywamy smaki Uzbekistanu. Mięsne szaszłyki w różnych wariantach. Piotrek jest w siódmym niebie.

 

Iczan Kala

Plan Iczan Kala.

Chiwa

Minaret Kala Minor

Minaret Kala Minor.

Chiwa

Minaret Islam Hoja

Minaret Islam Hoja.

Chiwa

Chiwa

Chiwa

Chiwa

IMGP9728

Chiwa

Domy mieszkalne w obrębie starego miasta.

Domy mieszkalne w obrębie starego miasta.

Brody kiedyś w modzie, dziś są w Uzbekistanie symbolem terroryzmu. Piotrek ze swoją ponad roczną już brodą wzbudzał niemałą sensację.

Brody kiedyś w modzie, dziś są w Uzbekistanie symbolem terroryzmu. Piotrek ze swoją ponad roczną już brodą wzbudzał niemałą sensację.

IMGP9774

W mniej turystycznych uliczkach starego miasta.

W mniej turystycznych uliczkach starego miasta.

IMGP9798

Przez przypadek trafiliśmy do medresy, w której znajdował się mały warsztat snycerza, który opowiedział nam co nieco o swojej pracy. Na zdjęciu ręcznie rzeźbiona deska do krojenia.

Przez przypadek trafiliśmy do medresy, w której znajdował się mały warsztat snycerza, który opowiedział nam co nieco o swojej pracy. Na zdjęciu ręcznie rzeźbiona deska do krojenia.

Alfabet młodego snycerza. Ściągawka 10-letniego syna właściciela warsztatu.

Alfabet młodego snycerza. Ściągawka 10-letniego syna właściciela warsztatu.

IMGP9839

Kobiety w mauzoleum Pahlawona Mahmuda.

Kobiety w mauzoleum Pahlawona Mahmuda.

Jedno z ciekawszych wnętrz. Meczet Piątkowy.

Jedno z ciekawszych wnętrz. Meczet Piątkowy.

Chiwa

Panorama starego miasta.

Mury obronne Iczan Kala.

Mury obronne Iczan Kala.

W pogoni za karawaną.

W pogoni za karawaną.

I pomysł na ściany w łazience jest ;)

I pomysł na ściany w łazience jest ;)

IMGP9846

Jakkolwiek to się ma do historii Chiwy...

Jakkolwiek to się ma do historii Chiwy…

Uzbekistan, KhivaUzbekistan, Khiva3

Buchara.

W Bucharze sporo turystów, nie tylko zagranicznych. Ci lokalni mają to do siebie, że dla nich atrakcją jesteśmy my, białasy z Europy. Kto zrobi sobie więcej zdjęć z obcokrajowcami, wygrywa. „Ja mam Polaka, Niemca i Anglika. A Ty? – mówi młody Uzbek do kolegi, chwaląc się zdjęciami na telefonie. Z czasem staje się to trochę uciążliwe. Czujemy się uprzedmiotowieni, gdy kolejna osoba kiwa na nas przywołująco ręką z pytaniem „foto?”, po czym odchodzi bez słowa. Nikogo nie interesuje kim jesteśmy, co robimy. Nikt nie opowiada ciekawych historii, nie zaprasza na szklaneczkę czaju. Sprzedawcy są znacznie bardziej nachalni niż w Chiwie, a ceny oferowanych towarów nieporównywalnie wyższe. Włóczymy się po mieście, szukając zabytków. Protestujemy przeciwko wygórowanym cenom wejściówek, w rezultacie nie zwiedzając zbyt wiele. Idziemy za to na lody i oglądamy panoramę miasta, kręcąc się na diabelskim młynie.

 

Hodża Nasreddin - postać legendarnego mędrca i filozofa, bohatera licznych legend i opowiadań na Bliskim Wschodzie. Wizytówka Buchary.

Hodża Nasreddin – postać legendarnego mędrca i filozofa, bohatera licznych legend i opowiadań na Bliskim Wschodzie. Wizytówka Buchary.

IMGP9983

IMGP9990

Medrasa/medresa, to teologiczna szkoła muzułmańska. W większości medras mieszczą się obecnie sklepiki z pamiątkami. Tutaj wyjątek. Medrasa Miri - Arab. Wstęp dla turystów niestety wzbroniony.

Medrasa/medresa, to teologiczna szkoła muzułmańska. W większości medras mieszczą się obecnie sklepiki z pamiątkami. Tutaj wyjątek. Medrasa Miri – Arab. Wstęp dla turystów niestety wzbroniony.

IMGP0012

IMGP0013

Bazar złotników.

Bazar złotników.

IMGP0064

IMGP0109

Manti, czyli uzbecka wersja naszych pierogów. Z lewej w wersji tradycyjnej - z mięsem i cebulą, z prawej - z ziemniakami.

Manti, czyli uzbecka wersja naszych pierogów. Z lewej w wersji tradycyjnej – z mięsem i cebulą, z prawej – z ziemniakami.

W tym wypadku to my upolowaliśmy parę młodą, która nie miała nic przeciwko wspólnemu zdjęciu. Na wesele niestety nie udało się wkręcić.

W tym wypadku to my upolowaliśmy parę młodą, która nie miała nic przeciwko wspólnemu zdjęciu. Na wesele niestety nie udało się wkręcić.

IMGP0218

Uzbekistan, buchara

Uzbeistan, buchara10

Uzbekistan, Buchara16

 

Samarkanda.

Oczywiście pierwszym miejscem, do którego się kulamy jest Registan, czyli zespół architektoniczny, w skład, którego wchodzi plac oraz otaczające go z trzech stron zabytki. Bilet ma swoją cenę, ale faktycznie jest co oglądać. W drodze powrotnej tak leje, że ulice dosłownie płyną, a zaparkowane w niefartownych miejscach samochody toną w ogromnych kałużach. Brniemy po kolana w wodzie i jest śmiesznie dopóki nie wpadam prawie po pas do studzienki kanalizacyjnej, próbując przejść przez jezdnię. Kolejnego deszczowego dnia, krążymy po mieście, odwiedzając kolejne miejsca „must see”. Jesteśmy rozczarowani, gdy kilka razy z rzędu okazuje się, że najlepsze co miał dany obiekt do zaoferowania to elewacja. Po zakupie biletu można ją obejrzeć z bliska. Nam wystarczyłoby z daleka. Nikt nie powiedział, że nie będzie można zobaczyć wnętrza lub że nic w nim nie ma. Dobre wrażenie robi na nas jedynie kompleks grobowców Shah-i-Zinda. Najfajniej oczywiście jest na bazarze. Na ziemi poukładane w stosy warzywa i owoce, sprzedawcy liczący z nudów grube pliki pieniędzy, zapach świeżego chleba.

IMGP0256
IMGP0260

IMGP0264

IMGP0294

IMGP0298

IMGP0304

IMGP0327

Niestety, zamiast do szkoły, jedzie na bazar sprzedawać lepioszki.

Niestety, zamiast do szkoły, jedzie na bazar sprzedawać lepioszki.

IMGP0367

IMGP0387

IMGP0413

IMGP0432

IMGP0451

Nekropolia Shah-i-Zinda.

Nekropolia Shah-i-Zinda.

 

 

Deszczowy Registan.

Deszczowy Registan.

 

Kiedy napiszesz w końcu o Jedwabnym Szlaku? – pyta mnie Piotrek, po raz kolejny w ciągu ostatnich kilku tygodni. Nie wiedziałam co, nie wiedziałam od której strony się za to zabrać. Wybierając zdjęcia jestem pod wrażeniem majestatycznych budowli, kolorowych mozaik, starannie wykonanych detali. Nie mogę w żadnym wypadku odmówić im piękna. Niestety bestia odebrała ich magię. Perełki Jedwabnego szlaku wspominam bez wypieków na twarzy.

  • wsz

    😉