Kaukaz

Nasze rowerowe przygody na Kaukazie.

Azerbejdżan

Krótka historia o tym, jak złapaliśmy prom z Baku do Aktau.

Na temat połączenia promowego Baku – Aktau (obecnie Alat – Aktau) w sieci krążą legendy. Z jednej strony opinie, że łatwiejszą opcją na przedostanie się z Azerbejdżanu do Kazachstanu jest teleportacja, niż złapanie promu, z drugiej, że sprawa jest dziecinnie prosta. Również zdania na temat samego rejsu oraz warunków panujących na pokładzie statku są podzielone. Dla jednych to komfortowa wycieczka, pełna przygód, dla innych – szkoła przetrwania. Jak było w naszym przypadku?

Azerbejdżan

Co słychać w Azerbejdżanie? (+obowiązek meldunkowy)

Azerbejdżan udało nam się zaledwie liznąć. Przejechaliśmy 400 kilometrów wzdłuż wybrzeża Morza Kaspijskiego, od Astary do Baku. Mimo naszych obaw, na granicy nikt nie pytał o armeńską pieczątkę w paszporcie, a produkty na półkach sklepowych okazały się nie być trzykrotnie droższe niż w Iranie, jak zdążyliśmy usłyszeć parokrotnie przed wjazdem do kraju. W końcu chusta wylądowała na dnie sakwy, a nasze języki zaczęły kaleczyć język rosyjski, co raz opowiadając zaczepiającym nas ludziom cośmy za jedni.

Azerbejdżan

Jak aplikować o azerską, kazachską i uzbecką wizę w Teheranie (luty 2016).

Chyba najmniej przyjemną i najbardziej stresującą rzeczą podczas podróży jest proces aplikowania o wizy. Mi na samą myśl o wizycie w ambasadzie, wypełnianiu wniosków wizowych oraz kilkudniowym trwaniu w niepewności, robi się słabo. Zazwyczaj okres pomiędzy aplikowaniem o wizę, a jej odbiorem wypełniony jest fatalistycznymi myślami i układaniem miliona planów awaryjnych, na wypadek gdybyśmy upragnionej naklejki nie dostali.

Armenia

Oddech zimy, smaki młodości i białe myszki.

Po krótkim odpoczynku w Erywaniu, który i tak został przedłużony o jeden dzień, obieramy kierunek na południe. Do przejechania mamy ponownie nudny, płaski odcinek Równiny Ararackiej. Ostatnie wytchnienie przed kilkudniowym przejazdem przez góry. Po drodze odwiedzamy klasztor Chor Wirap, z którego roztacza się przepiękny widok na Ararat (jeden z najczęściej spotykanych motywów na pocztówkach z Armenii – Chor Wirap z Araratem w tle). My jednak tego szczęścia nie mamy, niebo zachmurzone, musimy zadowolić się zwiedzaniem…

Armenia

Zwiedzamy okolicę, od Sewanu po stolicę.

W Armenii jesteśmy zaledwie kilka dni, ale czuję że zmiana kraju wpłynęła na mnie wyśmienicie. Dobry humor mnie nie opuszcza, a nogi aż rwą się do robienia kolejnych kilometrów. Nawet chłodna, deszczowa aura nie wpływa na mnie negatywnie, a wręcz przeciwnie kojarzy mi się z pierwszymi tygodniami naszej podróży, co dodatkowo wzmaga we mnie pozytywne uczucia. Ormianie również robią na mnie pozytywne wrażenie, są nas ciekawi, ale nie nachalni. Pierwsze pytania jakie padają to czy…

Armenia

Zielono mi.

Po dwóch miesiącach spędzonych w Gruzji nadszedł czas na zmiany. Myślę, że gdyby nie wizyta Mam z pewnością do Armenii zawitalibyśmy trochę wcześniej. Wyszło jak wyszło, zostały nam na Armenię tylko trzy tygodnie. Tak jak w stosunku do Gruzji byłam nastawiona bardzo na TAK, naczytałam się dużo, wiedziałam mniej więcej gdzie chcemy pojechać, tak na Armenię nie byłam zbytnio przygotowana i tak naprawdę nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Wiele osób podróżujących po Gruzji w…

Gruzja

Rozliczenie z Gruzją.

Nie wiem czy to w każdej dłuższej podróży przychodzi taki moment, kiedy człowiekowi świat przestaje jawić się wyłącznie w pięknych kolorach, czy zmęczenie byciem w podróży dało o sobie znać, a może po prostu pierwszy raz specyfika kraju nie do końca przypadła nam do gustu. Padło na Gruzję, więc wybacz mi Gruzjo, ale kochać Ciebie sił mi brak.

Gruzja

Gruzińskie sporty ekstremalne.

Wpisu o Tuszenii jak nie było tak dalej nie ma. Dlaczego? Bo nas tam nie było. Po zjechaniu z Gruzińskiej Drogi Wojennej do Tbilisi okazało się, że deszcze zmyły drogę do Omalo i można powiedzieć, że trochę odetchnęliśmy z ulgą, bo szczerze mówiąc mimo wielkich chęci nie mieliśmy siły wspinać się na kolejne przełęcze. Kilka dni później droga była już przejezdna, ale my chyba nadal nie gotowi. Choć ciężko trochę na sercu (i pewnie dlatego…

Gruzja

Park Narodowy Waszlowani.

O Parku Narodowym Waszlowani dowiedzieliśmy się dopiero podczas pobytu w Udabno. Nie znaleźliśmy go w żadnych przewodnikach, nikt o nim wcześniej nie mówił, nie polecał. Sądząc po tym ilu spotkaliśmy turystów podczas naszego 3-dniowego pobytu w tym miejscu, to raczej nie jest to popularny kierunek wycieczek. Dla nas idealnie! Mieliśmy wszystkie te piękne przestrzenie niemalże na wyłączność.

Gruzja

Pierwsza stolica i oaza pośród stepów.

W Tbilisi zabawialiśmy prawie tydzień. Biorąc pod uwagę naszą skłonność do unikania stolic oraz dużych miast to naprawdę długo. Jakby nie było to w ogóle pierwsza stolica, którą odwiedziliśmy podczas tej podróży, więc powinna niejako czuć się wyróżniona 😉 Gdy znudziło nam się miejskie życie, wybraliśmy się do Udabno, polskiej oazy pośród stepów.