Azja Centralna

Nasze rowerowe przygody w Azji Centralnej.

Kirgistan

Ziemniaczane lenistwo, czyli Kirgistan po raz trzeci.

Czasami bywa tak, że człowiekowi nagle i niespodziewanie dopisze szczęście, o którym mógłby tylko pomarzyć. Czasami, wiatr w oczy i sypie się wszystko po kolei, tak jakby musiał odpokutować winy całego świata. Czy to na rowerze, czy w podróży, czy w codziennym życiu – raz pod górkę, a raz górki. Nam tym razem trafiło się jak tej ślepej kurze, złote ziarno. Dylematy. Dojechaliśmy w końcu do Karakol. Tutaj zaczynała się nasza przygoda z Tadżykistanem, tutaj…

Kirgistan

Wszystkie kary na mnie idą.

Koniec obijania, po trzech miesiącach wracamy do gry. Byłoby jednak zbyt pięknie, gdyby ta wielka laba uszła nam na sucho. Nie chciało się trzymać formy, chodzić na spinningi, to trzeba swoje odcierpieć. Już pierwszego dnia pedałowania, zaczęliśmy żałować, że chociaż ociupinkę nie przyłożyliśmy się do przygotowań. Nie było czasu. Taaa. No, ale od początku.

Kirgistan

Po prostu Kirgistan.

Biedny Kirgistan. Niestety tak się wydarzyło niefartownie, że najpiękniejszy kraj (przynajmniej do tej pory) w naszych oczach nie doczeka się wielu wspaniałych opisów, na które z pewnością zasługuje. Podczas naszej nieplanowej 3-miesięcznej przerwy udało mi się nadrobić szereg wpisów na temat Uzbekistanu, a na Kirgistan jakoś nie starczyło czasu. Świadoma uciekających dni miałam nawet plan stworzenia małej fotorelacji… Teraz, gdy notatki zostały w domu, nie pozostaje mi nic innego, jak dodać kilka zdjęć i dać…

Kazachstan

Kazachstan. My kontra step.

Pod osłoną nocy pojawiliśmy się w Kazachstanie. Nie wiedzieliśmy nawet dokładnie, która jest godzina. W Aktau mieliśmy zatrzymać się u Aigerim, jednak jedyne co posiadaliśmy to jej numer telefonu. Postanowiliśmy poczekać, aż wstanie słońca. Fakt, że jesteśmy zmęczeni i zmarznięci, to jeszcze nie powód, by kogoś niepokoić po nocy. Trzeba było tylko znaleźć jakieś miejsce, żeby przekoczować te parę godzin. Stacja benzynowa, jakaś altanka. Wystarczy, żeby schronić się od wiatru. Starszy pan z obsługi nie…

Azerbejdżan

Jak aplikować o azerską, kazachską i uzbecką wizę w Teheranie (luty 2016).

Chyba najmniej przyjemną i najbardziej stresującą rzeczą podczas podróży jest proces aplikowania o wizy. Mi na samą myśl o wizycie w ambasadzie, wypełnianiu wniosków wizowych oraz kilkudniowym trwaniu w niepewności, robi się słabo. Zazwyczaj okres pomiędzy aplikowaniem o wizę, a jej odbiorem wypełniony jest fatalistycznymi myślami i układaniem miliona planów awaryjnych, na wypadek gdybyśmy upragnionej naklejki nie dostali.