Gruzja

Nasze rowerowe przygody w Gruzji.

Gruzja

Rozliczenie z Gruzją.

Nie wiem czy to w każdej dłuższej podróży przychodzi taki moment, kiedy człowiekowi świat przestaje jawić się wyłącznie w pięknych kolorach, czy zmęczenie byciem w podróży dało o sobie znać, a może po prostu pierwszy raz specyfika kraju nie do końca przypadła nam do gustu. Padło na Gruzję, więc wybacz mi Gruzjo, ale kochać Ciebie sił mi brak.

Gruzja

Gruzińskie sporty ekstremalne.

Wpisu o Tuszenii jak nie było tak dalej nie ma. Dlaczego? Bo nas tam nie było. Po zjechaniu z Gruzińskiej Drogi Wojennej do Tbilisi okazało się, że deszcze zmyły drogę do Omalo i można powiedzieć, że trochę odetchnęliśmy z ulgą, bo szczerze mówiąc mimo wielkich chęci nie mieliśmy siły wspinać się na kolejne przełęcze. Kilka dni później droga była już przejezdna, ale my chyba nadal nie gotowi. Choć ciężko trochę na sercu (i pewnie dlatego…

Gruzja

Park Narodowy Waszlowani.

O Parku Narodowym Waszlowani dowiedzieliśmy się dopiero podczas pobytu w Udabno. Nie znaleźliśmy go w żadnych przewodnikach, nikt o nim wcześniej nie mówił, nie polecał. Sądząc po tym ilu spotkaliśmy turystów podczas naszego 3-dniowego pobytu w tym miejscu, to raczej nie jest to popularny kierunek wycieczek. Dla nas idealnie! Mieliśmy wszystkie te piękne przestrzenie niemalże na wyłączność.

Gruzja

Pierwsza stolica i oaza pośród stepów.

W Tbilisi zabawialiśmy prawie tydzień. Biorąc pod uwagę naszą skłonność do unikania stolic oraz dużych miast to naprawdę długo. Jakby nie było to w ogóle pierwsza stolica, którą odwiedziliśmy podczas tej podróży, więc powinna niejako czuć się wyróżniona 😉 Gdy znudziło nam się miejskie życie, wybraliśmy się do Udabno, polskiej oazy pośród stepów.

Gruzja

Kanion Okatse i Gruzińska Droga Wojenna.

Mija właśnie miesiąc odkąd wjechaliśmy do Gruzji. W związku z tym, że do Iranu chcemy wjechać dopiero w połowie października, musieliśmy jakoś rozplanować czas na Kaukazie. Na początku miało być mniej więcej po równo – półtorej miesiąca w Gruzji, miesiąc w Armenii. Plany jednak nieco ewaluowały przez wzgląd na to, że we wrześniu odwiedzą nas w Gruzji nasze Mamy. Oznacza to, że w krainie gór i wina zostajemy kolejny miesiąc. Poniżej kolejna dawka naszych przygód,…

Gruzja

Z głową w chmurach – kilka dni w Swanetii.

Jadąc wybrzeżem z Batumi w kierunku północnym dojechalibyśmy do Abchaskiej Republiki Autonomicznej i taki początkowo był plan. Wyrobienie wizy nie jest podobno niczym trudnym, jednak przez wzgląd na to, że nie mogliśmy pobrać wniosku wizowego ze strony ministerstwa, jak również nikt nie odpisywał na naszego maila z prośbą o przesłanie owego formularza postanowiliśmy jechać w góry, do Swanetii.