Nie było dwunastu potraw, choinki i opłatka.

Mimo usilnych starań, na okres Świąt Bożego Narodzenia, nie udało nam się znaleźć nikogo, kto chciałby nas przygarnąć i jednocześnie dać możliwość zobaczenia na własne oczy, jak ten, wyjątkowy dla nas czas, celebrują Japończycy. Być może zbyt późno zaczęliśmy nasze poszukiwania lub po prostu tak miało być.

Nie było dwunastu potraw, choinki i opłatka.

Wieczerzę wigilijną spędziliśmy w parku zajadając się sushi. Zakręciła się łezka w oku, gdy stojąc i kradnąc internet z 7-eleven, telefonicznie składaliśmy życzenia najbliższym. W ramach prezentu zafundowaliśmy sobie wycieczkę na Okunoshimę, wyspę królików. Nie pamiętam, żebym piszczała kiedykolwiek tak bardzo przy otwieraniu świątecznych podarków.

Okunoshima

Okunoshima

Okunoshima

Okunoshima

Okunoshima

Okunoshima

Okunoshima

Pierwszego dnia świąt pedałowaliśmy najbardziej znaną trasą rowerową w Japonii (Setouchi Shimanami Kaido), zbierając leżące na ulicach mandarynki. Był szał, kiedy dojechaliśmy do miejsca, gdzie stał karton, z którego cytrusami można się było częstować do woli, w ramach pięknego gestu jednego z okolicznych farmerów. Udało nam się nawet spotkać Świętego Mikołaja. W dodatku na rowerze!

Pamiętam jak rok wcześniej w Iranie przepłakałam pół dnia, by wigilijny wieczór, mimo wszystko, spędzić przepięknie, w międzynarodowym gronie wolontariuszy. Był barszczyk, uszka i choinka. Za serce złapały drobne upominki-niespodzianki, otrzymane od naszych gospodarzy, którzy zadbali, byśmy mimo tysięcy kilometrów dzielących nas od domu, poczuli magię świąt.

W tym roku nie wylałam morza łez. Ważne, że byliśmy w ten czas razem.

Święta, święta i po świętach.

Co się tyczy natomiast obchodów Nowego Roku, to się nam poszczęściło. Dzień przed Sylwestrem zmierzając w kierunku Kobe, od warmshowersa imieniem Paul, dostaliśmy wiadomość, że jesteśmy bardzo mile widziani w jego hostelu. W wigilię Nowego Roku dotarliśmy do Kobe, a Paul okazał się przesympatycznym typem, przygotowującym się do swojej pierwszej długodystansowej podróży. Zalał nas morzem pytań, a my na chwilę zasiedliśmy w loży ekspertów.

Okazało się, że Paul jest nie tylko właścicielem klimatycznego hostelu, ale również pubu, w którym organizowana jest impreza noworoczna, na którą zostaliśmy zaproszeni. Dobrze, że łowy w japońskich secondhandach były owocne, bo mogliśmy przynajmniej na chwilę zrzucić rowerowe ciuchy i zbytnio nie wyróżniać w tłumie naszymi kreacjami.

Około północy wyruszyliśmy do najbliższej świątyni. Nie byliśmy sami, to mało powiedziane. Japończycy zgodnie z tradycją, okres noworoczny spędzają w gronie rodziny i przyjaciół. Zwieńczeniem wspólnej kolacji są odwiedziny w świątyni, w której o północy rozlega się 108 uderzeń dzwonów, które uwolnić mają od tylu też złych pragnień, siedzących w człowieku. W ogóle symbolika w tym okresie jest wszechobecna, od wspomnianych dźwięków bicia dzwonów, przez spożywane potrawy, po świąteczne bambusowe stroiki. By wieść długie i szczęśliwe życie, by być zdrowym, by puścić w niepamięć przykre wspomnienia mijającego roku.

W świątyni atmosfera religijnego uniesienia miesza się z jarmarcznym gwarem, szepty modlitw z cynicznym śmiechem. Wydaje mi się, że o ile jeszcze starsi ludzie z szacunkiem odnoszą się do bóstw, tak młodzież wierzy już tylko w jednego boga, pieniądz. W świątyni można nie tylko spotkać się ze znajomymi oraz rodziną, pomodlić o pomyślność w nadchodzącym roku, ale również kupić noworoczną wróżbę, coś przekąsić czy napić się kolorowego napoju z żarówki.

Noworoczny poranek Japończycy witają z uśmiechem. Wierzą, że pierwszy dzień roku jest bardzo ważny i to, co się podczas niego wydarzy oraz jakie wypełnią go emocje, będzie miało swoje odbicie w całym nadchodzącym roku. W domach panuje leniwa i radosna atmosfera, rozmowy przeplatają się z życzeniami, a dzieci cieszą się pieniężnymi upominkami, otrzymanymi od rodziców w kolorowych kopertach.

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Japonia, Nowy Rok

Kobe, Japonia

Nowy Rok, nowe wyzwania.

My natomiast odsypiamy nocne szaleństwa i przygotowujemy do dalszej podróży. Kolejnego dnia będziemy mieli nowego towarzysza. Paul postanowił popedałować z nami do Kioto, gdzie w jednym z parków spędzi swoją pierwszą noc w namiocie „na dziko”. I chociaż sprawia raczej wrażenie typa, który lubi luksusy i dobre jedzenie, to w jego wnętrzu drzemie pragnienie przygody i będzie zachwycony naszą wspólną wycieczką. Idealnie rozpoczął Nowy Rok, w którym na wyruszyć w swoją własną podróż życia.

las bambusowy, Japonia