Aszura.

pano123

Wielu ludzi podczas obchodów Aszury pytało nas czy przyjechaliśmy do ich kraju specjalnie z tej okazji. Zgodnie z prawdą odpowiadaliśmy „nie”, nie przyznając się jednocześnie, że szczerze mówiąc to nawet nie wiedzieliśmy o istnieniu takiego święta. Ramadan owszem, ale Muharram?

Islam dzieli się na trzy główne ortodoksyjne nurty: sunnizm, szyizm i charydżyzm. Wyznawcy tego pierwszego stanowią najliczniejszą grupę. Przekładając na liczby, około 87-90%. Irańczycy do nich nie należą. Na terytorium ich kraju dominuje islam szyicki. Zarówno dla sunnitów jak i szyitów Allah jest tylko jeden, jednak przez wzgląd na pewne historyczne fakty w pewnym momencie ich drogi się rozeszły.

Po śmierci proroka Mahometa (632 r n.e.) powstał spór o to kto ma przejąć po nim sprawowanie rządów wśród nowo powstałej społeczności wyznawców islamu. Partia Alego (arab. szi’at Ali – stąd nazwa szyici) była zdania, że następcą proroka powinien być ktoś z jego rodziny, popierając Alego ibn Abi Taliba, kuzyna i zięcia Mahometa. Z drugiego ugrupowania, dla którego kwestia pokrewieństwa przy doborze kalifa była nieistotna, wziął swój początek nurt sunnitów (nazwa wywodzi się od słowa sunna – zbiór opowieści o czynach i wypowiedziach Mahometa). Zdaniem szyitów trzej pierwsi kalifowie uzurpowali sobie prawo do władzy, dopiero czwarty z nich, wspomniany Ali, był prawowitym przywódcą. W wyniku tego konfliktu, w bitwie pod Karbalą w 680 r. śmierć poniósł syn oraz prawowity następna Alego, Husajn. Jego męczeńska śmierć dała początek szyizmowi, a sam Husajn stał się symbolem poświęcenia, męstwa oraz walki z niesprawiedliwością.

Wracając do Aszury, którego nazwa pochodzi od arabskiego słowa „dziesięć”, święta obchodzonego w muzułmańskim świecie 10-ego dnia muharram (pierwszy miesiąc kalendarza muzułmańskiego). Korzenie tego święta sięgają czasów przedislamskich, a obchodzący je Arabowie zamieszkujący okolice Medyny, zachowywali tego dnia post. Pojawił się Mahomet ustanowił Aszurę dniem świętem, a post obowiązkowym. W późniejszym czasie, gdy miesiącem postu ogłoszono Ramadan, Aszura zeszła na dalszy plan, a w dzisiejszych czasach nie odgrywa dla sunnitów większego znaczenia. Inaczej sprawa ma się szyitami, dla których jest to najważniejsze święto w roku. Dlaczego? Otóż wydarzenia spod Karbali miały miejsce dokładnie 10-ego dnia miesiąca muharram.

Mimo, że szyici obchodzą Aszurę 10-ego dnia miesiąca muharram, to jego celebrację rozpoczynają już 1-ego dnia tego miesiąca. Przez dziewięć pierwszych dni będą ubierać się na czarno, a wieczorami spotykać w „Hussainiach” (domach modlitewnych przeznaczonych do oddawania czci Husejnowi). W tych dniach na ulicach otwarte są specjalne stragany na których rozdawana jest darmowa herbata, kakao, a dwa razy w ciągu dnia (w porze lunchu i kolacji) ciepły posiłek. Dniem kulminacyjnym, a zarazem najważniejszym jest oczywiście Aszura, podczas której na ulicach miast organizowane są procesje oraz inscenizacje odwołujące się do bitwy pod Karbalą, w czasie których szyici wspominają śmierć Husajna. Kobiety zazwyczaj płaczą i lamentują, mężczyźni natomiast symbolicznie uderzają się w piersi lub biczują, powtarzając słowa „Ya Hussain”. Co nadto gorliwi wyznawcy, twierdzący że Aszurę powinno się przeżywać nie tylko za pomocą duszy, ale również ciała, dokonują aktów samookaleczenia przy użyciu pałek lub ostro zakończonych pejczy.

Straganik z tematycznymi gadżetami.

Straganik z tematycznymi gadżetami.

Kiedy nasza gospodyni Firuze oraz jej znajomi zaprosili nas do wspólnego uczestnictwa w wieczornym rytuale ku czci męczeńskiej śmierci Husejna, bardzo chętnie przystaliśmy na ich propozycję, nie do końca wiedząc czego mamy się spodziewać. Biorąc pod uwagę rytuał, który miał odwoływać się do bólu szczerze mówiąc obawiałam się, że będziemy świadkami jakiś drastycznych scen, a krew będzie płynęła strumieniami. Na miejscu musieliśmy się rozdzielić. Ja udałam się z paniami na piętro do salki przeznaczonej dla kobiet, w której na ścianach zainstalowane były ekrany przekazujące obraz z pomieszczenia przeznaczonego dla mężczyzn, znajdującego się na parterze budynku.

W mojej salce kobiety siedziały na dywanach i ławeczkach ustawionych pod ścianą. Z każdą kolejną minutą przybywało ich coraz więcej, by w kulminacyjnym momencie [czyt. kolacji] zapełnić pomieszczenie niemal całkowicie. Z moich obserwacji wynikało, że większość z nich przybyła do Hussaini w celach towarzyskich. Popijały herbatę i zajadał ciasteczka (wszystko darmowe), półszeptem prowadząc rozmowy. Niektóre „wisiały” na telefonach, czytały książki lub rozwiązywały zadania domowe. Na palcach jednej ręki mogłam policzyć te które z wyrazem bólu na twarzy, opłakiwały śmierć Husejna.

W międzyczasie mułła (muzułmański duchowy) na dolnym piętrze głośno się modlił lub o czymś rozprawiał, by po jakimś czasie oddać głos sporej grupie mężczyzn, którzy bijąc się w piersi wykrzykiwali imię zamordowanego pod Karbalą imama. Kolejno „na scenę” weszło kilkunastu mężczyzn, ustawiło w znacznych odległościach i rozpoczęło symboliczne biczowanie. Stojąc w lekkim rozkroku, rytmicznie uderzali się w plecy, trzymanymi w obu rękach pękami metalowych pejczy. Nie sądzę jednak by odczuwali jakikolwiek ból z tego tytułu. Ewentualnie ból mięśni, zmęczonych powtarzaniem wielokrotnie tego samego ruchu.

Gdy ceremonia na dole dobiegła końca w obu salkach rozpoczęły się przygotowania do posiłku. Ta część wzbudziła wśród otaczających mnie pań największe poruszenie. Osoby specjalnie oddelegowane w tym celu roznosiły napoje, sztućce i chleb, natomiast dwóch panów z wypełnionych po brzegi skrzynek rozdysponowywało jednorazowe, plastikowe pojemniki. W menu tego wieczora ryż z kurczakiem. Swoją drogą bardzo smaczny. Niektóre kobiety spożywały posiłek na miejscu, inne po zgromadzeniu kilku porcji udawały się do domu, by zjeść kolację wspólnie z rodziną.

IMGP3209

Męska strefa. Na podwyższeniu mułła.

Męska strefa. Na podwyższeniu mułła.

Rytualne biczowanie.

Rytualne biczowanie.

IMGP3236

W przeddzień Aszury, Firuze oraz jej dwie koleżanki, które również przez kilka dni gościły w jej domu ogłosiły, że jedziemy na poszukiwania lunchu. Na specjalnych straganach ustawionych na ulicach oraz w bramach domów majętniejszych ludzi wydawano darmowe posiłki. Ideą jest pomoc najuboższym, w rzeczywistości korzystają na tym wszyscy mieszkańcy, ustawiając się po posiłek w długaśnych kolejkach. Nikt przecież nie będzie weryfikował statusu materialnego danej osoby. W pierwszej „jadłodalni” nasze panie napełniły zabrany z domu garnek zupą, w drugiej zgarnęły kilka pojemników ryżu z kurczakiem. Panowie wydający jedzenie, gdy zobaczyli nasz aparat zaprosili nas do garażu, w którym przygotowywano posiłki, żebyśmy mogli zarejestrować jak to wszystko wygląda. Przy okazji dostaliśmy również kilka pojemników z jedzeniem. Niestety to nas zgubiło. Koleżanki Firuze wpadły na pomysł, żebyśmy podchodzili bez kolejki do osoby zajmującej się wydawaniem jedzenia, z propozycją zrobienia kilku zdjęć i jednocześnie załatwili trochę jedzenia. Z początku nie wiedzieliśmy jak im odmówić, więc przystaliśmy na ten układ.

Stragan z darmowymi napojami.

Stragan z darmowymi napojami.

IMGP3261

IMGP3262

Kuchnia w siedzibie straży pożarnej. Gotowanie lunchu dla 5000 tysięcy osób.

Kuchnia w siedzibie straży pożarnej. Gotowanie lunchu dla 5000 tysięcy osób.

IMGP3263

IMGP3270

IMGP3298

Historyczne pamiątki w jednym z domów. Ich właściciel z dumą prezentował rodzinną kolekcję.

Historyczne pamiątki w jednym z domów. Ich właściciel z dumą prezentował rodzinną kolekcję.

W kolejnym miejscu również poszło gładko, a jeszcze następny gospodarz, będący jakąś szychą, zaprosił nas do siebie, byśmy jako goście honorowi zjedli lunch w towarzystwie jego rodziny oraz znajomych. To znaczy ja w towarzystwie pań w jednym, Piotrek z panami w drugim salonie. Ledwo co przekroczyłam próg pokoju, a już w jednej ręce trzymałam kwiaty, a w drugiej garść słodkich babeczek. Po obfitym lunchu, podczas którego każdy nasz ruch śledziły oczy kilkunastu obcych ludzi, mieliśmy dość zabawy w szukanie jedzenia. Niestety nasze towarzyszki, widocznie za punkt honoru postawiły sobie zapełnienie przynajmniej połowy bagażnika. Tym razem czekaliśmy w aucie. Panie żartowały: „W trakcie Aszury powinniśmy dziękować Jazidowi (dowódca wojsk, z rąk których zginął pod Karbalą Husajn], dzięki niemu mamy dzisiaj darmową wyżerkę”. Sadząc po tłumach krążących po mieście, wymieniających się informacjami na temat lokalizacji różnego typu jedzenia, stosowane przez nasze towarzyszki praktyki nie były odosobnione.

A taką fajną mam babcię.

A taką fajną mam babcię.

IMGP3318

Chłopaki na kuchni.

Chłopaki na kuchni.

W kobiecym gronie.

W kobiecym gronie.

Udane łowy...

Udane łowy…

Aida, znajoma Alego poleciła nam w dzień Aszury wybrać się na Grand Bazar, by obejrzeć Ta’zije – inscenizację odzwierciedlającą wydarzenia z pod Karbali. Zdjęcia oraz materiały dotyczące „krwawego święta” znalezione w sieci jednoznacznie wskazywały na to, że tego dnia na naszych oczach poleje się czyjaś krew. Wzbudzało to w nas lekki niepokój, ale jednocześnie nie mogliśmy sobie odpuścić wzięcia udziału w tej ceremonii.

W metrze spotkaliśmy młodego Irańczyka, który również jechał na obchody Aszury. Doradził nam, żeby odpowiednio wcześniej zająć sobie miejsca, jeżeli chcemy zobaczyć cały spektakl z bliska. Jako, że mieliśmy jeszcze sporo czasu udaliśmy się wspólnie na bazar, by wśród labiryntu uliczek śledzić pochody mężczyzn z zielono – czarnymi flagami w rękach, wykrzykującymi imię Husejna.

W drodze na skrzyżowanie, które miało przeistoczyć się lada moment w scenę zaczepiła nas ekipa telewizyjna z propozycją nagrania krótkiego materiału. Gdyby nie trema przed wystąpieniami publicznymi możliwe, że obecnie bylibyśmy gwiazdami irańskiej telewizji.

Przeciskając się przez gęstniejący z każdą minutą tłum, udało nam się zająć miejsce, z którego mieliśmy nie najgorszy widok na scenę. Na środku skrzyżowania stawiano namiot, przypominający wyglądem te które spotyka się w cyrku. Przez cały czas ktoś się przepychał, ktoś trącał. Cały czas trzeba było myśleć o tym żeby utrzymać pozycję. Jako, że wszyscy byli ściśnięci jak sardynki w puszce, jeden z panów co jakiś czas sprawdzał, czy aby na pewno czuje się komfortowo i czy któryś ze stojących ze mną mężczyzn nie pcha się na mnie zbyt mocno. Widząc moje nerwowe ruchy, sugerujące że coś jest nie tak jak powinno, a faktycznie czasami było, zrobił porządek przepychając Piotrka tak, by ten zajął miejsce za mną. Ruchy migracyjne ludzi oraz mała pomoc obrońców mojej nietykalności sprawiły, że znaleźliśmy się finalnie w pierwszym rzędzie, będąc z każdą minutą coraz bardziej wgniatani w odgradzającą nas od sceny barierkę.

Świąteczna procesja uliczkami bazaru.

Świąteczna procesja uliczkami bazaru.

IMGP3377

Przygotowania do przedstawienia.

Ludzie powariowali. Im bliżej południa, tym atmosfera robiła się coraz bardziej nerwowa. Dzieci zaczynały płakać, a kobiety nieprzyzwyczajone do cielesnej styczności z obcymi mężczyznami awanturować. Interwencje policji w naszym sektorze stawały się coraz częstsze i bardziej agresywne. W związku z licznymi zamachami, które miały miejsce w ostatnim czasie zaczęłam myśleć, że jesteśmy w miejscu idealnie nadającym się na tego typu akcję.

W międzyczasie zaczął się show. Po kolei na scenę wchodziły pochody kolorowo ubranych postaci, które następnie krążyły wokół namiotu, ogrywając swoje role. Widać było wyraźny podział na złych – goniących i smagających batami oraz dobrych – starających się uciec przed dręczycielami. Po kilkunastu okrążeniach do pochodu dołączyła konnica. Zgadując, Husajn na białym koniu, a w ślad za nim kipiący gniewem oprawcy. Kiedy całe widowisko stało się przez wzgląd na swoją monotonię nieco nużące, nagle BUMMM,ogień zajął cały namiot i powstał jeden wielki chaos. Ludzie krzyczeli, przeskakiwali przez barierki biegnąc w jego kierunki. Piotrek krzyknął do mnie, że mam się mocno trzymać poręczy, a w jego oczach dojrzałam strach. Nogi miałam jak z galarety. Oboje myśleliśmy, że coś poszło nie tak, że dzieje się coś niedobrego. Po chwili, gdy zauważyliśmy że część tłumu z aktorami na czele oddala się w górę ulicy, nikt nie panikuje, a ludzie są po prostu nad wyraz pobudzeni, zrozumieliśmy, że to wszystko była również część spektaklu.

IMGP3427

IMGP3450

IMGP3482

IMGP3533

IMGP3547

IMGP3570

IMGP3595

Fontanna przed mauzoleum Chomeiniego. Czerwona woda symbolizująca męczeńską śmierć Husejna.

Fontanna przed mauzoleum Chomeiniego. Czerwona woda symbolizująca męczeńską śmierć Husejna.