2017

Azja Wschodnia

Zapraszam do koreańskiej sauny.

Gdybym była mężczyzną, z pewnością pomyślałabym, że trafiłam do raju, a widok tylu pięknych, skośnookich kobiet przyprawiłby mnie o szybsze bicie serca. Biorąc pod uwagę naturalność, z jaką pomagają sobie wzajemnie w szorowaniu nagich ciał, byłabym w stu procentach pewna, że musiałam do tej pory być cholernie dobrym człowiekiem, skoro znalazłam się w tym miejscu. Będąc kobietą, czułam się lekko skrępowana własną nagością, a także onieśmielona roznegliżowanymi współtowarzyszkami kąpieli. Dlaczego? „Nie wstydź, wszystkie wyglądamy tak…

Korea Południowa

DMZ z nanny Kim, czyli Korea w rytmie country.

Z portu w Inczon do mieszkania Dae Woong’a mamy zaledwie kilka kilometrów. Nie jest tak super nowocześnie jak to sobie wyobrażałam. W oczy natomiast od razu rzuca się las krzyży, wyrastający z dachów mijanych przez nas budynków. W końcu jest czysto, w portowym szalecie zamiast smrodu, znajduję przy sedesie podręczny panel sterowania, a o dostęp do sieci nie trzeba walczyć za pomocą specjalnych programów. Piotrek po drugiej stronie ulicy złapał internet i próbuje dać znać…

Chiny

No ferry, no smile. Jedną nogą w Korei Południowej.

Mieć bilety na prom, a popłynąć nim o czasie to dwie inne sprawy. Pod koniec naszego miesięcznego pobytu w Chinach, po tygodniu spędzonym na pędzeniu, by zdążyć na czas, po radości z przybycia o czasie, przyszedł czas na mały dreszczyk emocji, gdyż my czasu nie mieliśmy. Widniejąca w naszych paszportach wiza jednoznacznie mówiła, że na nas już czas. Jakaż byłam z siebie dumna, gdy dwa tygodnie wcześniej udało mi się znaleźć bilety na prom z…

Chiny

Droga do Qingdao.

Nie chcemy już stopować, chcemy pedałować. I chociaż byśmy musieli robić przez tydzień setkę dziennie, chcemy zobaczyć mały fragment Chin jako cały film, od początku do końca, nieprzerwanie, bez marznięcia przy drodze, przesiadania z jednego auta do kolejnego, oglądania zbyt szybko uciekających obrazów, zmywających się w jedną całość, nudzących. Miałam patrzeć, a znowu przysypiam. A bo może Wy nie wiecie… każdy środek transportu działa na mnie usypiająco. Wchodzę, siadam, zaczyna bujać, odpływam. Jedynie rower, pozwala…

Azja Wschodnia

Z buta wjeżdżam. Wielki Mur Chiński bez tłumów.

Nie mieliśmy zbyt wygórowanych oczekiwań w stosunku do Pekinu. Co może nas zachwycić w wielkim mieście tonącym w chmurze smogu, którego prawdziwa dusza umarła już dawno temu. Większą uwagę skupialiśmy na Wielkim Murze Chińskim. Widzieliśmy jednak, że wycieczka do jednego z popularnych, odrestaurowanych fragmentów może nie tylko słono odbić się na naszych kieszeniach, ale także przynieść rozczarowanie. Nie chcieliśmy zwiedzać tego miejsca w tłumie turystów. Byliśmy zachłanni, chcieliśmy je mieć tylko dla siebie. W ramach…

Chiny

Pekin. Upadła stolica.

„Było kiedyś w dalekim kraju przepiękne miasto. Miało bogate pałace, wspaniałe świątynie, wielobarwne łuki triumfalne, olśniewające ogrody i tysiące harmonijnych domów o szarych ścianach – każdy zbudowany wokół zacisznego podwórza, wszystkie uszeregowane zgodnie z regularnym schematem ulic i zaułków, jak na szachownicy. Całość otaczały wysokie imponujące mury długości dwudziestu sześciu kilometrów, z potężnymi bramami strzeżonymi przez kamienne lwy. Było to miasto święte, wzniesione na skraju pustyni według projektu otrzymanego bezpośrednio z Nieba. […] W 1949…

Chiny

Sprintem do Pekinu.

Za mało czasu, żeby pedałować do Pekinu i na Wielki Mur, za dużo, żeby te miejsca tak po prostu odpuścić i pędzić prosto w kierunku Korei Południowej. Nie chcieliśmy brać pociągu ani autobusu, już wystarczająco wykosztowaliśmy się na pokonanie 4000 kilometrów na trasie Kaszgar – Xi’an. Postanowiliśmy, zresztą nie pierwszy raz, wspomóc się autostopem i przekonać na własnej skórze czy Chińczycy wiedzą z czym to się je. Jedno jest pewne, koło kurzych łapek czy świńskiego…

Chiny

Hua Shan. Magiczne naj- i chińskie „nie”.

Jak tu pisać tekst, kiedy metr ode mnie na łóżku przeraźliwie chrapie jakiś facet. Na szczęście nie na moim łóżku, na łóżku obok, co nie zmienia faktu chrapania. Nie potrząsnę nim przecież i nie powiem „ej stary obróć się na bok, bo chrapiesz”. Po pierwsze nic nie zrozumie – jest Chińczykiem, po drugie leży na boku. Piotrek śpi u góry i nie musi pisać, więc ma dwa punkty przewagi nade mną. To o czym to…

Chiny

Terakotowa Armia ósmym cudem świata?

Władze Chin wiedzą jak robić kasę. Za wejściówki do atrakcji turystycznych płaci się jak za złoto. Nieważne czy to, co oglądamy jest autentykiem czy tylko dobrze wykonaną repliką. Niszczone masowo podczas rewolucji kulturalnej zabytki, „odradzają się” na nowo, przyciągając rzesze turystów. Chińczyków jest pod dostatkiem, obcokrajowców chętnych do zobaczenia dziedzictwa starożytnej cywilizacji również nie brakuje, więc kasa w skarbcu się zgadza. Kilka faktów. W marcu 1974 roku w pobliżu miasta Xi’an (prowincja Shaanxi) chłopi z…

Konkurs fotograficzny

Konkurs fotograficzny „Jest fajnie, bo…”.

U nas jest fajnie. Nawet super fajnie. Od dwóch lat spełniamy swoje marzenie jeżdżąc rowerami po świecie, poznając nowych ludzi, próbując różnych lokalnych smakołyków i łamiąc język, próbując porozumieć się z tubylcami. Nie raz były ciężkie dni, kiedy wiało, padało a droga jakby ciągła się w nieskończoność. Ale i tak było fajnie, bo mieliśmy przecież siebie. JEST FAJNIE BO… Ok, ale wystarczy tego dlaczego u nas jest fajnie. Teraz czas na Ciebie. Powiedz nam, dlaczego…