Marzec 2016

Azerbejdżan

Co słychać w Azerbejdżanie? (+obowiązek meldunkowy)

Azerbejdżan udało nam się zaledwie liznąć. Przejechaliśmy 400 kilometrów wzdłuż wybrzeża Morza Kaspijskiego, od Astary do Baku. Mimo naszych obaw, na granicy nikt nie pytał o armeńską pieczątkę w paszporcie, a produkty na półkach sklepowych okazały się nie być trzykrotnie droższe niż w Iranie, jak zdążyliśmy usłyszeć parokrotnie przed wjazdem do kraju. W końcu chusta wylądowała na dnie sakwy, a nasze języki zaczęły kaleczyć język rosyjski, co raz opowiadając zaczepiającym nas ludziom cośmy za jedni.

Iran

Pożegnanie z Iranem.

Trochę się zasiedzieliśmy. To prawda. Nie żałujemy jednak żadnego dnia spędzonego na Keshmie i trzeba przyznać, że do ostatniej chwili zastanawialiśmy się czy jeszcze trochę nie przedłużyć naszego pobytu na wyspie. Jeżeli mielibyśmy kilka lat mniej (nie żebyśmy się czuli staro, ale skoro mamy wrócić przed 30-stką…), to w ogóle nie byłoby tematu i pewnie siedzielibyśmy jeszcze dobre pół roku.

Iran

Hormoz. Wyspa w kolorze marzeń i wolności.

Nie wiem czy to bajeczna paleta kolorów, którą został pomalowany krajobraz czy może wyjątkowi ludzie, z którymi przyszło nam odwiedzić Hormoz sprawili, że wycieczka na tą wyspę pozostanie na długo w mojej pamięci. Cudownie rozgwieżdżone niebo nad nami, mieniący się srebrnymi drobinkami piasek pod nami i my – dźwiękami gitary delikatnie kołysani do snu – po środku. Jak niewiele potrzeba do szczęścia.