Styczeń 2016

Iran

W oparach opium. Pasargady, Persepolis i Shiraz.

Z góry założyliśmy, że nie ma co się silić na udawanie, że bardzo nam się pedałować z Szahrezy do Shirazu. Tym bardziej, że czas nas trochę gonił, a po drodze do zobaczenia mieliśmy jeszcze dwa miejsca, Pasargady oraz Persepolis. Postanowiliśmy, że spróbujemy pokonać ten odcinek autostopem, by potem niespiesznie móc odkrywać uroki perskiej historii.

Iran

Autostop w Iranie? No problem mister.

Po przejechaniu kolejnych pustynnych kilometrów zaczynamy powoli podawać w wątpliwość sens pedałowania za wszelką cenę. Dni lecą, a my zamiast poznawać ludzi, zwiedzać ciekawe miejsca gapimy się na piasek i kamienie. Fajnie by było powiedzieć na koniec „przejechaliśmy to wszystko na rowerze”, ale z drugiej strony, jeżeli w tym momencie nie sprawia nam to do końca frajdy, to po co się męczyć?

Iran

Iran hub, Lechistan hejli hub! Z Teheranu do Kaszan.

Po sześciu dniach spędzonych w Teheranie, postanowiliśmy nie nadużywać więcej gościnności Firuze i ruszyć w dalszą drogę. Do stolicy musimy jeszcze wrócić w celu wyrobienia azerskiej wizy, więc warto sobie zostawić otwartą furtkę. Przed wyjazdem z miasta zostały nam dwie rzeczy do załatwienia: spełnienie obowiązku obywatelskiego oraz wizyta w serwisie rowerowym. Tego dnia nie mieliśmy szczęścia, obie misje zakończyły się fiaskiem.